Kiedy jakiś czas temu zadzwonił do mnie Jan Pietrzak z pytaniem, czy CSW dysponuje przestrzenią, którą moglibyśmy udostępnić na koncert organizowany przez jego Towarzystwo Patriotyczne, nie spodziewałem się, że moja pozytywna odpowiedź wywoła taki skandal

- pisał kilka dni temu dyrektor CSW Piotr Bernatowicz.

CSW przecież wynajmuje i udostępnia (w zależności czy mamy do czynienia z komercyjną imprezą czy niekomercyjnym wydarzeniem) dziedziniec i park bardzo różnym organizacjom. Wynajmuje też przestrzeń wspomnianej już Agorze na festiwal Co Jest Grane. Taki festiwal miał się też odbyć w tym roku. Dlaczego Jan Pietrzak nie mógłby zagrać? Czym różni się występ muzyków zaproszonych przez Jana Pietrzaka od występu innych muzyków estradowych, występujących w ramach koncertu Agory?

- pytał we wpisie na Twitterze. 

Wpis ten nie trafił jednak do Pawła Rabieja, który na Twitterze pisał tak:

Człowieka interesującego się kulturą to prostu nie interesuje. J Pietrzak od dłuższego czasu nie ma nic wspólnego ani z kulturą, ani sztuką.

Jego słowa najwyraźniej zainspirowały do działania aktywistów LGBT, którzy stanęli dziś przed wejściem do CSW z transparentami. O ich obecności poinformował na Twitterze między innymi Wojciech Korkuć.

Dwie osoby trzymały też obrzydliwy transparent z napisem "spietrzaj dziadu", który wyraźnie nawiązywał do nazwiska artysty.