Już bardziej chyba nie można okazać pogardy wobec człowieka, na rzecz którego powinien pracować zarówno rząd, jak i parlament. Wobec obywatela, Polaka, wyborcy. Wobec mnie. Panie Kaczyński, nie zna mnie pan, a mówi o mnie takie słowa?

- napisał na Facebooku Mateusz Damięcki odnosząc się do słów Jarosława Kaczyńskiego. 

Warto zaznaczyć, że nie były one skierowane do aktora, a do opozycji. Ale to musiało Damięckiemu umknąć, bo dalej każe przepraszać siebie i całą swoją rodzinę!

Domagam się przeprosin. Proszę napisać do mnie na priv. Daję panu 24 godziny. Jeśli nie przeprosi pan mojej żony, moich rodziców, mnie i moich wszystkich krewnych i krewnych mojej żony, jeżeli nie przeprosi pan Frania, mojego syna - obiecuję panu, że nie spocznę w dążeniu do usunięcia pana z życia politycznego mojego kraju. Popełnił pan wiele błędów. Ale ten jest jest niewybaczalny. Okazał pan pogardę wobec mojego dziecka. Tknął pan Frania. I będzie to pana bardzo, bardzo drogo kosztowało. 24 godziny. Odliczanie rozpoczęte

- kontynuował w groźnym tonie celebryta. 

Jak widać, nie tylko my nie rozumiemy co Jarosław Kaczyński ma wspólnego z Franiem. Internauci nie szczędzili komentarzy do wpisu aktora.

Warto przypomnieć, ze w 2017 roku Damięcki pozwał "Nowe Państwo" za artykuł Piotra Lisiewicza, w którym dziennikarz pisał o aktorach, którzy zarabiają olbrzymie pieniądze w Rosji.