"Zrozummy głębię zmian ostatnich 10 lat. Nie bójmy się tego, co widzimy. To my jesteśmy tymi, na których czekaliśmy. Tak, to my odwrócimy losy Węgier"

– oświadczył Orban, którego partia Fidesz rządzi od 2010 r.

Premier mówił o tym na uroczystości odsłonięcia pomnika turula, mitycznego ptaka węgierskiego, w Satoraljaujhely przy granicy ze Słowacją.

Orban zaznaczył, że dla Węgier skończyło się "sto lat samotności" i znów mają sojuszników i dobrych sąsiadów, z którymi mogą budować przyszłość.

"Z Serbią, Słowacją, Chorwacją i Słowenią, które są dumne z bycia narodami, z radością będziemy budować wspólną przyszłość. Historia dała nam szansę, być może ostatnią, by narody Europy Środkowej otworzyły nową epokę, obroniły się przez zagrożeniami z Zachodu i Wschodu, i razem rozkwitły"

- zaznaczył.

Dodał, że Węgry widzą w swoich sąsiadach to, co dzieli, ale też to, co łączy, i chcą wraz z żyjącymi obok narodami uczynić Kotlinę Panońską wielką.

Podkreślił, że Węgry stały się najludniejszym krajem Kotliny Panońskiej i od stu lat nie były tak silne – budują kolej do Belgradu, autostradę do Klużu-Napoki w Rumunii, a "nasze znaczenie polityczne, duchowe, gospodarcze i kulturalne rośnie z dnia na dzień".

"W porównaniu z Europą Zachodnią jesteśmy wyspą pokoju i bezpieczeństwa"

- ocenił.

Wyraził przy tym przekonanie, że historia nie zna litości i nie wybacza słabości i dlatego Węgrzy nigdy więcej nie mogą sobie pozwolić na luksus słabości.

Orban zauważył, że w świecie "pukają do naszych bram wielkie zmiany": USA nie są już jedynym mocarstwem, Eurazja się rozwija, Unia Europejska przeżywa trudności, na Ukrainie jest niepewna sytuacja, a "Bałkany są pełne pytań czekających na odpowiedź".

"Rodzi się nowy porządek"

- wskazał.

Odniósł się też do Traktatu w Trianon i historii XX wieku.

"Zachód naruszył tysiącletnie granice i historię Europy Środkowej. Nas wcisnął w granice, których nie da się obronić, pozbawiono nas bogactw naturalnych (...) Bez moralnych skrupułów narysowano od nowa Europę Środkową, tak jak granice Afryki i Bliskiego Wschodu. Tego im nigdy nie zapomnimy"

- grzmiał Orban.

Traktat w Trianon został zawarty 4 czerwca 1920 roku między państwami Ententy i Węgrami, po klęsce Austro-Węgier w I wojnie światowej i ich rozpadzie. Na jego mocy Węgry utraciły dwie trzecie terytorium Królestwa Węgierskiego, przede wszystkim na rzecz nowo proklamowanych Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców oraz Czechosłowacji, a także Rumunii. Węgry straciły też 62 proc. ludności, z czego 30 proc. stanowili etniczni Węgrzy.

Orban przypomniał, że Czechosłowacja i Jugosławia już się rozpadły i nie ma już imperium brytyjskiego ani francuskiego.

"Sprawiedliwości historycznej nie unikną nawet najwięksi i tak jak prawdą jest, że to, co do siebie należy, to się zrośnie, tak samo prawdą jest, że to, co do siebie nie należy, to się rozpadnie"

- stwierdził.