Prezydent w trakcie swojego wystąpienia podkreślał, że chciałby, żeby "symbolem" stało się jego ułaskawienie warszawskiego działacza miejskiego Jana Śpiewaka, który został skazany za zniesławienie.

Duda zaznaczał przy tym, że Śpiewak wielokrotnie polemizował także z nim samym, krytykował jego poglądy. Zdaniem prezydenta to Śpiewak protestował przeciwko "zwykłemu okradaniu ludzi biednych", którzy byli wyrzucani z mieszkań w przejmowanych kamienicach. Dodał, że jako prezydent nie mógł zgodzić się na taki stan rzeczy.

Jak mówił, nigdy prezydent RP nie mógł się zgodzić, by ten człowiek był skazany, by się mogło to utrzymać.

"Zdecydowałem się skorzystać z prawa łaski, bo chciałem też pokazać wszystkim ludziom odważnym, młodym, ludziom dobrej woli, żeby się nie cofali, żeby się nie bali, kiedy walczą w dobrej sprawie, że państwo polskie stoi na straży także ich bezpieczeństwa, kiedy walczą z niesprawiedliwością, niegodziwością, nieprawością"

- mówił prezydent.

Jan Śpiewak został w połowie grudnia ub.r. prawomocnie uznany przez Sąd Okręgowy w Warszawie za winnego zniesławienia mec. Bogumiły Górnikowskiej. Uzasadnienie wyroku było niejawne. Śpiewak krytykował publicznie Górnikowską w związku z reprywatyzacją jednej z kamienic w Warszawie i jej działalnością z lat 2008-2011, kiedy była kuratorem właściciela budynku, który - jak się okazało - nie żył od 1959 roku.

W sprawie Śpiewaka sąd okręgowy utrzymał w mocy wyrok sądu rejonowego, który nakazał działaczowi zapłatę 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz Górnikowskiej.

23 grudnia ub. roku aktywista złożył w Kancelarii Prezydenta wniosek o ułaskawienie.