Przywódca Brazylii ogłosił jednocześnie rychły powrót do łask hydroksychlorochiny. Okazało się, że prace naukowe na temat nieskuteczności tego lekarstwa w leczeniu Covid-19 były oparte na bardzo wątłych podstawach - podkreślił. Podobnie jak przywódca Stanów Zjednoczonych Jair Bolsonaro jest gorącym orędownikiem wykorzystania tego medykamentu w prewencji i w leczeniu Covid-19.

Brazylia zajmuje drugie miejsce wśród państw z największą liczbą potwierdzonych zakażeń SARS-CoV-2. Ich liczba wyniosła do piątku 614 941. Więcej zakażonych jest tylko w Stanach Zjednoczonych.

Z powodu Covid-19 zmarło w Brazylii już 34 021 osób - informowało w czwartek ministerstwo zdrowia. Jeśli chodzi o liczbę zgonów, Brazylia wyprzedziła Włochy i jest na trzecim miejscu za Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią.

Według wielu ekspertów rzeczywista liczba infekcji w tym kraju jest jednak wyższa. Co więcej, Brazylia stoi w obliczu "trzeciej fazy epidemii": do wielkich miast zaczynają masowo napływać w poszukiwaniu pomocy lekarskiej chorzy z prowincji.

Taką ocenę sytuacji przedstawił w ubiegłym tygodniu generał Eduardo Pazuello, mianowany przez prezydenta Jaira Bolsonaro ministrem zdrowia. Ten specjalista w dziedzinie logistyki wojskowej objął stanowisko po odejściu w kwietniu dwóch kolejnych, cywilnych szefów resortu, lekarzy, którzy weszli w konflikt z prezydentem kraju, zarzucając mu lekceważenie zagrożenia i nie zgadzając się na zalecane przez Bolsonaro powszechne stosowanie w leczeniu koronawirusa hydroksychlorochiny.

Brazylijskie Ministerstwo Zdrowia pod nowym kierownictwem ponowiło oficjalne zalecenie powszechnego stosowania tego leku, którego skuteczność kwestionuje m.in. Światowa Organizacja Zdrowia. Lekarstwo było dotąd podawane chorym na malarię.

W niedzielę władze USA i Brazylii potwierdziły, że Biały Dom przekazał Brazylii 2 mln opakowań hydroksychlorochiny. W jego nadzwyczajną skuteczność wierzy prezydent Donald Trump, który w połowie maja ujawnił, iż przyjmuje ten specyfik.

Bolsonaro, który od początku swej prezydentury zabiega o bardzo bliską współpracę z władzami w Waszyngtonie, również wierzy w zbawienny wpływ leku na malarię. W ubiegłym tygodniu powiedział dziennikarzom, że przechowuje kilka opakowań specyfiku na wypadek, gdyby zachorowała jego 93-letnia matka.

29 maja prezydent USA Donald Trump poinformował, że że Stany Zjednoczone zrywają relacje ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO). Decyzję uzasadnił działaniami organizacjami dotyczącymi pandemii koronawirusa. Jego zdaniem reakcja WHO na jej wybuch nie była adekwatna, a to dlatego, że Chiny "całkowicie kontrolują" tę organizację. Trump oskarżył też władze w Pekinie o wywieranie presji na Światową Organizację Zdrowia i nieprzesyłanie obowiązkowych reportów.

Środki, które miały być skierowane z budżetu USA do WHO, zostaną przekazane innym organizacjom zajmującym się zdrowiem publicznym - zapowiedział przywódca USA. Składka Stanów Zjednoczonych do WHO była największa ze wszystkich krajów świata. W 2019 roku amerykański rząd przekazał WHO ok. 400 milionów USD, czyli ok. 15 proc. budżetu tej organizacji.

Zgodnie z prognozą przygotowaną przez Panamerykańską Organizację Zdrowia, szczyt epidemii przypadnie w Brazylii w lipcu tego roku.

Według modelu sporządzonego w oparciu m.in. o dane ministerstwa zdrowia Brazylii, zainfekowanych zostanie ok. 22 proc. Brazylijczyków, ale tylko 53 proc. z nich będzie zdradzać symptomy choroby. 150 na każdych 100 000 mieszkańców Brazylii umrze bez uzyskania należytej pomocy - twierdzą autorzy tej prognozy.