Zarówno rzecznik Federalnego Ministerstwa Obrony jak i MSZ Niemiec nie chciały się odnieść do informacji o wycofaniu wojsk. Jak pisze Spiegel, na zapytanie wystosowane do ambasady USA w Berlinie, rzecznik placówki odesłał redakcję do Białego Domu i Ministerstwa Obrony USA, ministerstwo zaś poinformowało, że sprawa leży w gestii Białego Domu. Zdaniem Spiegla, rząd amerykański nie poinformował „swojego partnera w NATO” czyli Niemiec o podjętej decyzji. Na stronie Spiegla czytamy: „Z uwagi na znaczenie planów, można to [działanie - red.] nazwać prowokacją”.

W Niemczech stacjonuje aktualnie 35 tys. żołnierzy amerykańskich, do tego dochodzi 17 tys. amerykańskich i 12 tys. niemieckich cywilów zatrudnianych przez armię amerykańską. Na mapie Niemiec najważniejszymi punktami dla Amerykanów jest baza w Ramstein, przez którą przechodzą prawie wszystkie transporty militarne do Iraku i Afganistanu, szpital wojskowy w Landstuhl i południowe Niemcy, skąd Stany Zjednoczone dowodzą wszystkimi misjami wojskowymi na obszarze Afryki.

Wszystko przez G7?

Spiegel spekuluje, że decyzja o wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec może być reakcją na odrzuceniu przez Angelę Merkel udziału w szczycie G-7, który miał się odbyć od 10 do 12 czerwca w Waszyngtonie. Rzecznik prasowy Angeli Merkel, Steffen Seibert pod koniec maja tłumaczył, że kanclerz Niemiec nie może przyjąć zaproszenia prezydenta Trumpa ze względu na pandemię koronawirusa. Deutsche Welle pisało wtedy, że „Merkel dała kosza Trumpowi”.

„W Wall Street Journal cytowano wypowiedzi anonimowych urzędników administracji amerykańskiej, którzy zaprzeczali związkowi decyzji o wycofaniu wojsk i irytacji prezydenta USA w związku z odmową Merkel. Raczej wskazywano na to, że dyskusja o stacjonowaniu wojsk amerykańskich w Niemczech, toczy się już od jesieni 2019 roku. W Berlinie dostrzeżono tę dyskusję. Jednak tak drastycznego kroku, jak ten podjęty teraz, nikt się nie spodziewał. Trump już wcześniej groził wycofaniem wojsk z Niemiec. Przed swoją podróżą do Europy jesienią 2019 roku zastanawiał się nad przeniesieniem amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski. Wtedy rząd USA argumentował, że Niemcy korzystają z obecności amerykańskich oddziałów, ale nie chcą w stopniu zadowalających wywiązać się z podziału kosztów”

– pisze Der Spiegel. 

Polityk SPD: Dokąd pojadą żołnierze?

Z kolei „Süddeutsche Zeitung” podaje, że niemiecki MSZ na razie nie chciał się odnieść do sprawy, ale cytuje pełnomocnika SPD ds. polityki obronnej, Fritza Felgentreua, który na Twitterze napisał: Stany Zjednoczone mogą podjąć decyzje, które są dla nich sensowne. To nie jest temat, który może rozładować napięcie. Najbardziej gorącym pytaniem jest teraz to, dokąd dalej poszliby żołnierze – do domu czy może dalej na wschód”.

Dziennik podkreśla, że rok temu Donald Trump powiedział, że chciałby przenieść z Niemiec do Polski 1-2 tysiące żołnierzy, którzy mieliby zapewnić Polsce bezpieczeństwo przed Rosją.
Na stronie „Tagesschau” pojawiła się natomiast informacja, że rzecznik Narodowej Rady Bezpieczeństwa, John Ullyot, podał, że na ten czas Biały Dom nie ma żadnego komunikatu w sprawie ewentualnego wycofania wojsk amerykańskich. I podkreślił, że Stany Zjednoczone nadal zamierzają współpracować z Niemcami jako swoim sojusznikiem.