Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, obniżył się w maju aż o 24,2%. Nie oznacza to jednak, że Polacy przestali kupować mieszkania i stracili zainteresowanie nieruchomościami. Po prosty odłożyli pewne decyzje w czasie, zwłaszcza że banki nie ułatwiają im życia i podwyższają wymagania.

Z danych BIK wynika, że w maju br. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 28,69 tys. klientów, w porównaniu do 40,40 tys. rok wcześniej – jest to spadek o -29,0% i jednocześnie jedenasty najniższy wynik liczby wnioskujących, od stycznia 2007 r.

Kwiecień br. był pierwszym pełnym miesiącem pandemicznym z lockdownem, a maj - pierwszym miesiącem odmrażania gospodarki. Odczyt kwietniowy był najniższy w kilkuletniej już historii Indeksu, a odczyt majowy jest już o kilka p.p. wyższy. Daleko mu jednak do odczytu z lutego br. (+27,6%), który zakończył wzrostowy trend popytu na kredyty mieszkaniowe. Otwartym pytaniem pozostaje, czy majowy wynik jest zwiastunem powrotu trendu. Na razie mamy swoisty rollercoaster: w lutym – euforia, w kwietniu – głęboka depresja a w maju lekka poprawa

– mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

Z danych BIK wynika, że pojawienie się w marcu koronawirusa w Polsce na większą skalę przerwało sześciomiesięczny trend wzrostowy wartości Indeksu (sierpień 2019 r. – luty 2020 r.), wyprowadzając Indeks na bardzo niski poziom.

Podjęte działania związane z przeciwdziałaniem pandemii miały charakter nagły i symetryczny, dotyczyły praktycznie wszystkich obszarów aktywności gospodarczej i społecznej

przypomina prof. Rogowski.

– -  Kwiecień był miesiącem lockdownu i ogromnej niepewności. Maj poprawił nastroje gospodarstw domowych. Dzięki programowi wsparcia oraz elastycznej i adaptacyjnej postawy przedsiębiorców zmniejszyła się niepewność, a co za tym idzie, wzrosło poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego gospodarstw domowych, które jeszcze w drugiej połowie marca oraz w kwietniu było niskie. Podjęte przez banki, z własnej inicjatywy, działania związane z udzielaniem czasowego odroczenia spłaty zobowiązań kredytowych zwiększyły również poziom zaufania do instytucji finansowych. Czy kwiecień był tym najgorszym miesiącem 2020 roku – zobaczymy. Wszystko zależy od tego czy nie będziemy mieli na jesieni powrotu drugiej fali pandemii. Na razie nastroje na rynku, również rynku kredytów mieszkaniowych po jego popytowej stronie poprawiają się, co mogliśmy obserwować w poszczególnych tygodniach maja. W trzech pierwszych tygodniach maja br. mieliśmy małe wzrosty liczby zapytań w stosunku do poprzedzającego tygodnia. W ostatnim był już jednak mały spadek

dodaje.

Z sondy serwisu nieruchomości Dompress wynika, że zainteresowanie zakupem mieszkań po okresie lockdown-u wraca powoli do normy.

Obserwujemy obecnie wyraźny wzrost zainteresowania klientów, porównywalny do analogicznego okresu ubiegłego roku. W ślady za tym, odnotowujemy coraz więcej spotkań i umów. Oczywiście daleko jeszcze do wyników sprzedaży sprzed lockdown-u, jednak sytuacja poprawia się z dnia na dzień wraz z odmrożeniem gospodarki

twierdzi Mirosław Kujawski, członek zarządu Develia S.A.

Jego zdaniem powodem mniejszego zainteresowania kredytami i ograniczonej sprzedaży nie są ceny, które na razie nie spadają, ale właśnie obawy klientów odnośnie zaistniałej sytuacji na rynku.

Dlatego wprowadziliśmy promocję 3x0, polegającą na możliwości rezerwacji mieszkania za 0 zł i braku konsekwencji po odstąpieniu od umowy. W ten sposób klienci chcący wycofać się z podpisania umowy nie ponoszą żadnego ryzyka

zaznacza.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Robyg SA. też uważa, że pierwszy szok na rynku dość szybko minął.

Po majówce wznowiliśmy pracę wszystkich biur sprzedaży w standardowych godzinach, przy zachowaniu rygoru sanitarnego i zauważamy powrót klientów. To samo słyszymy od innych dużych spółek w ramach Polskiego Związku Firm Deweloperskich

mówi.

Jednocześnie przypomina, że w Polsce mamy deficyt mieszkań rzędu 2,5 mln, ale jak ten naturalny popyt będzie się realizował w czasie, na razie nie wiadomo.

Wszyscy jeszcze czekają, co będzie z rynkiem pracy, efektami rządowej tarczy, z kredytami hipotecznymi. Wiemy, że na razie banki zaostrzyły politykę, wymagają m.in. wyższego wkładu własnego. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja

zaznacza Chojecka.

 Jej zdaniem niższe stopy procentowe sprawiają, że osoby posiadające wolną gotówkę mogą być bardziej niż wcześniej zainteresowanie inwestowaniem w nieruchomości. Zwłaszcza że, jak zaznacza Zbigniew Juroszek, prezes Atal, nieruchomości są postrzegane jako jedna z najbardziej bezpiecznych form lokowania kapitału.

Nie tylko generują stałe przypływy w postaci dochodów z najmu, ale w długoterminowej perspektywie mogą przynieść zysk ze sprzedaży. Szczególnie w pierwszych tygodniach pandemii obserwowaliśmy wzrost zainteresowania lokalami kupowanymi z myślą o inwestycji. Powrót konsumentów do korzystania ze stacjonarnych punktów sprzedaży i galerii handlowych po przerwie miał swoje przełożenie także na większe zainteresowanie ofertą deweloperów i większą liczbę klientów decydujących się na wizytę w biurach sprzedaży. W maju odnotowaliśmy zauważalnie więcej zapytań dotyczących oferty, co odzwierciedlają wyniki sprzedaży

mówi Juroszek.

W Atalu spodziewają się powrotu do poziomów sprzedaży zbliżonych do notowanych na początku roku. Podobne prognozy przedstawiają inni deweloperzy.

Jesteśmy ostrożnymi optymistami, jeśli chodzi o przyszłość. Wierzymy, że w dłuższym okresie polska gospodarka i polski potencjał się obronią. Po oczekiwanym, słabszym drugim kwartale br. liczymy na stabilizację na rynku mieszkaniowym w kolejnych okresach
 

mówi Chojecka.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży w Lokum Deweloper twierdzi, że już zgłasza się do jego firmy wielu klientów, którzy są zainteresowani ulokowaniem kapitału w nieruchomościach. Zwłaszcza że firma regularnie proponuje oferty specjalne na mieszkania w wybranych inwestycjach.

- Na rabaty mogą liczyć nabywcy, którzy skorzystają z aktualnych promocji. Jedną z nich objęte są mieszkania w osiedlu Lokum Porto, które wprowadziliśmy do sprzedaży w maju tego roku. Ceny miejsc w garażach podziemnych obniżyliśmy w tej inwestycji z 39 tys. zł do 10 tys. zł

zaznacza Nalberczyński. 

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest, która realizuje kilka inwestycji mieszkaniowych zlokalizowanych w atrakcyjnych miejscach Warszawy, też podkreśla znacznie promocji. 

Klienci doceniają szczególnie to, że w większości przypadków mogą kupić u nas mieszkania w pobliżu stacji metra. W przypadku wybranych ofert przygotowaliśmy specjalne promocje. Niedawno rozpoczęliśmy przedsprzedaż mieszkań w drugim etapie inwestycji Warszawski Świt na Targówku, gdzie można kupić mieszkania z rabatem sięgającym nawet 10 proc.

zaznacza.

Promocje oferuje też J.W. Construction Holding S.A. Kupujący mogą liczyć m.in. na indywidualny harmonogram płatności, pozwalający na uruchomienie kredytu dopiero na zakończeniu budowy. Ta limitowana oferta dotyczy warszawskich inwestycji: Osiedla Bliska Wola Tower i Willa Wiślana, a także Hanza Tower w Szczecinie. Natomiast w Osiedlu Tysiąclecie w Katowicach wybrane mieszkania można nabyć z miejscem parkingowym gratis, a za ostatnie gotowe do odbioru apartamenty inwestycyjne w inwestycji Bliska Wola na warszawskiej Woli klienci zapłacą nawet do 60 tys. zł mniej.  

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska też potwierdza, że po otwarciu biur widoczne jest duże ożywienie sprzedaży i wzrost zainteresowania zakupem mieszkań. Wielu kupujących szuka bezpiecznej lokaty i sposobu na zysk.

Jeszcze przed epidemią dało się zauważyć bardzo dużą liczbę zapytań ze strony klientów inwestujących w mieszkania na wyjem. Trudno powiedzieć, czy w tej chwili jest ich więcej. Raczej jest to porównywalne zainteresowanie. Inwestorzy w dalszym ciągu nie mają czego szukać na rynku finansowych produktów inwestycyjnych, o depozytach nie wspominając. Ciekawostką jest, że zauważyliśmy wzrost zainteresowania nieruchomościami na przedmieściach jako bezpieczną lokatą kapitału

podkreśla Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development.

 Znaczna część klientów nie posiłkuje się kredytem i kupuje mieszkania za gotówkę.

Wielu deweloperów starało się utrzymać kontakt z klientami pomimo obostrzeń sanitarnych.

Nasi konsultanci pracują w biurach sprzedaży przez cały okres pandemii przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, zgodnie z zaleceniami GIS. Była to przemyślana i dobra decyzja, ponieważ część klientów, która poszukiwała mieszkań w okolicy naszych inwestycji, zdecydowała się na zakup właśnie u nas w tym trudnym okresie. Wprowadziliśmy również możliwość spotkań online, jednak bezpośrednie spotkania w biurze cieszą się zdecydowanie większym powodzeniem. W kwietniu zaobserwowaliśmy spadek popytu i mniejszy ruch w biurach sprzedaży, bo wiele osób wstrzymało się z się podjęciem decyzji o zakupie mieszkania. Obecnie widzimy wyraźne odbicie i spodziewamy się powrotu do poziomu sprzedaży sprzed epidemii

podkreśla Agata Zambrzycka, dyrektor Sprzedaży i Marketingu Aria Development.

Dekpol Deweloper też prowadzi sprzedaż mieszkań przez cały okres trwania epidemii.

- Na początku kontakt z klientami odbywał się głównie zdalnie, a spotkania były przeprowadzane na terenie realizowanych inwestycji. Wizyty w biurze sprzedaży wznowiliśmy w maju

– wyjaśnia Sebastian Barandziak, prezes zarządu spółki.

- Liczba spotkań od połowy maja systematycznie rośnie. Liczba otrzymywanych zapytań o dostępne lokale w sprzedaży jest na wysokim poziomie, porównywalnym do okresu sprzed lockdown-u. Widoczne jest jednak wydłużenie okresu potrzebnego do podjęcia finalnych decyzji o zakupie. Klienci cały czas są zainteresowani mieszkaniami, zarówno pod wynajem, jak również na własne potrzeby

dodaje.


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl