Leopold II (1835-1909) był wielkim zwolennikiem kolonializmu. Naciskał na rząd Belgii aby ten założył własną kolonię w kotlinie rzeki Kongo w Afryce Środkowej. Spotykając się z obojętnością z ich strony po zdobyciu poparcia ze strony innych państw założył tam swoją prywatną kolonię, Wolne Państwo Kongo (EIdC). 

Zamieszkujący tę kolonię Belgowie w wyjątkowo brutalny sposób traktowali tubylców. Zmuszali ich między innymi do niewolniczej pracy przy produkcji gumy, jej głównego towaru eksportowego. Opór był surowo karany, podobnie jak niewyrobienie narzuconych norm produkcji. Symbolem tego systemu stały się dłonie, które belgijscy żołnierze obcinali tubylcom za zbyt mało wydajną pracę. Według niektórych szacunków niewolnicza praca, represje i bieda sprawiły, że w okresie EIdC populacja Konga zmniejszyła się o połowę. Międzynarodowe oburzenie sprawiło, że w 1908 roku rząd Belgii niechętnie odebrał kontrolę nad tą kolonią Leopoldowi II, co nieco poprawiło los jej mieszkańców. Kongo odzyskało niepodległość dopiero w 1964 roku. 

Po wybuchu zamieszek USA z powodu rzekomego rasizmu policji protesty zaczęły mieć miejsce także w innych państwach, w tym w Belgii, gdzie właśnie pomniki kontrowersyjnego monarchy skupiły na sobie gniew uczestników. We flandryjskim mieście Ghent ich uczestnicy obwiązali szmatami i oblali czerwoną farbą popiersie króla i napisali na nim „nie mogę oddychać”, ostatnie słowa zabitego przez policjantów Floyda George'a. W pobliżu Antwerpii protestujący usiłowali podpalić jego pomnik. 

Równocześnie pojawiły się co najmniej dwie petycje żądające od władz Belgii usunięcia wszelkich pomników Leopolda II, łącznie z tym stojącym w Brukseli. Cieszą się relatywnie dużym powodzeniem, podpisało ją już ponad 30 tysięcy osób. 

Jedna z tych petycji, w obu używanych w Belgii językach, została stworzona przez 14-latka o imieniu Noah. Domaga się usunięcia wszystkich pomników Leopolda II w Brukseli. Twierdzi, że nie ma na nie miejsca w „multikulturowej Brukseli, która uważa się za stolicę Europy”.