- Każde przewinienie, każde nadużycie, każde słowo, będące złamaniem prawa, łącznie z rasistowskimi wyrażeniami, będą przedmiotem śledztwa, wyroku i kary - zapowiedział Castaner, potępiając przemoc w trakcie nocnych demonstracji przeciwko brutalnym reakcjom policji w USA i we Francji.

- Jestem w tej kwestii bezkompromisowy - podkreślał Castaner. - Warunkiem, który musimy spełnić, jest zagwarantowanie spokoju pracy całej policji i żandarmerii, które codziennie walczą z rasizmem, antysemityzmem i bronią honoru Republiki.

Minister argumentował, że „nie chodzi o tworzenie sytuacji, w których potępiane będą wszystkie zachowania protestujących" i wyjaśnił, że karane powinno być łamanie prawa w każdym środowisku. 

- Jeśli jest wina, to winni muszą zostać ukarani

 - powiedział.

Przypomniał przedłożony mu kilka dni temu raport, w którym wyraźnie wskazane jest, że policjanci łamiący we Francji prawo nie są bezkarni. Przywołał m.in. sprawę funkcjonariusza policji w Marsylii, który został skazany na „40 miesięcy więzienia”.

- Istnieją fakty nie do przyjęcia, które są karane

- zaznaczył Castaner.

Szefa MSW powołał się także na niedawny sondaż przeprowadzony przez Uniwersytet Sabaudzki, według którego 85 proc. ankietowanych ma "pozytywną opinię" o pracy policji.

W nocy z wtorku na środę w Paryżu doszło do demonstracji, w której udział wzięło ponad 20 tys. osób. Była to reakcja na śmierć George'a Floyda w Minneapolis USA podczas zatrzymania przez policję oraz Adamy Traore, zmarłego we francuskim areszcie w 2016 roku. Uczestnicy protestów konstruowali barykady na ulicach, podpalali motocykle, kontenery na śmieci i hulajnogi. Zatrzymano 18 osób.