Politycy odnieśli się do słów kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, który zapowiedział wczoraj zgłoszenie projektu ustawy "skromnościowej". Jak tłumaczył Trzaskowski, ustawa miałaby zmusić rząd do przestrzegania ustawy kominowej w odniesieniu do spółek państwowych.

Fogiel zaznaczył, że PiS po objęciu rządów drastycznie obniżyło wynagrodzenia w spółkach Skarbu Państwa.

Ale uważamy, że pan Rafał Trzaskowski jest zapewne poważnym politykiem, nie rzuca słów na wiatr, jest osobą odpowiedzialną, nie porusza takich tematów pod publiczkę, więc w pierwszej kolejności powinien chyba zająć się tym, na co obecnie ma wpływ jako prezydent miasta

 – podkreślił.

Propozycja prezydenta stolicy – dodał Fogiel – jest interesująca, jednak w pierwszej kolejności - jeśli Trzaskowski nie jest hipokrytą – „powinien spojrzeć na własne podwórko”.

Kaleta z kolei zwrócił uwagę, że prezydent Warszawy użył we wtorek słowa „skromność”, i ocenił, że to sytuacja, którą można nazwać: „diabeł w ornat się ubiera i ogonem na mszę dzwoni”. Warszawa – kontynuował – nie jest symbolem skromności, „jeśli chodzi o cały łańcuch i pajęczynę powiązań pomiędzy instytucjami publicznymi i spółkami” miejskimi.

Radni PO z poziomu miasta, ale również dzielnic dorabiają dziesiątki tysięcy, nawet setki tysięcy złotych w spółkach miejskich, innych instytucjach publicznych związanych z m.st. Warszawy bądź instytucjami, których funkcje kierownicze pełnią politycy PO i PSL

- powiedział Kaleta.

Poseł Lisiecki podkreślił, że radni Platformy od wielu lat pracują w spółkach samorządowych Mazowsza, a więc widać pewną „wymianę krzyżową”.

Współpraca między Radą m.st. Warszawy a sejmikiem jest dosyć pełna. Członkowie zarządu województwa mazowieckiego pracują w radach nadzorczych spółek miejskich, natomiast radni Warszawy w spółkach i radach nadzorczych spółek wojewódzkich

– dodał.

Wygląda na to, że praca w radzie nadzorczej spółek miejskich dla wielu osób może być szansą na uniknięcie ustawy kominowej i tutaj trzeba jasno podchwycić to, co pan Rafał Trzaskowski mówił: należy tego typu praktyki jeżeli nie wyeliminować, to zdecydowanie ukrócić

 – wskazał poseł.

Radny Szpądrowski przypomniał natomiast, że za pierwszej kadencji Hanny Gronkiewicz-Walt była możliwość dowiedzenia się np. o nagrodach dla prezesów spółek miejskich. Jak zaznaczył, ich kwota łącznie to około 2 mln złotych.

Stwierdzono, że te liczby za bardzo biją po oczach, więc postanowiono te dane ukryć. W tym momencie ani radni, ani opinia publiczna nie mają dostępu do informacji, ile zarabiają członkowie zarządu spółek miejskich

 – powiedział.

Fogiel, podsumowując te informacje, ocenił, że „panu prezydentowi Trzaskowskiemu najwyraźniej umknęło kilka spraw z jego własnego podwórka, a skupił wzrok na sprawach ogólnokrajowych”.

Dlatego chcemy panu prezydentowi pomóc i apelujemy, żeby w przeciągu 24 godzin ujawnił te wszystkie dane, o których tu mówimy. Ujawnił nagrody, ujawnił zarobki spółek miejskich. Jeśli pan Rafał Trzaskowski nie znajdzie na to czasu, rozpoczniemy prace legislacyjne nad odpowiednią poprawką do ustawy, która takie dane uczyni jawnymi

 – oświadczył zastępca rzecznika PiS.

Jak dodał Fogiel, warto zaczynać od siebie. „Warto, żeby tutaj pan Rafał Trzaskowski również zaczął od siebie” – powiedział.