Aktor Simon Pegg, który gra w filmie Benji Dunn'a, powiedział portalowi, że wrześniowe wznowienie filmu jest już w konkretnych planach. „To zacznie się od sprzętu plenerowego”, twierdzi Pegg, „To całkiem możliwe do wykonania i oczywiście zostaną wprowadzone odpowiednie środki ostrożności”.
Brytyjski aktor, który występuje w thrillerze „Dziedzictwo”, a ostatnio pojawił się w „Chłopcach” Amazona, żartował, że sceny walki trzeba będzie kręcić „z odległości pięciu stóp”.

Jednak zapytany o logistykę wznowienia produkcji filmu akcji, Pegg odpowiedział: „Ludzie, którzy są zaangażowani w zdjęcia z bliskiej odległości, będą musieli zostać przebadani. Nie wiem, jaka jest sytuacja z testami, jak to działa ani czy będą mogli być regularnie być kontrolowani”.

Zdaniem portalu plany ponownego uruchomienia filmu o sporym rozmachu zdjęciowym, takim jak w przypadku „Mission: Impossible 7”, z ogromnymi ekipami, obsadami i wieloma lokalizacjami, będą postrzegane jako znaczący impuls dla globalnej branży produkcji filmowej.

Występując w programie BBC Radio 4, pierwszy asystent reżysera „Mission: Impossible 7” Tommy Gormley po raz pierwszy potwierdził jesienne plany zdjęciowe: „Mamy nadzieję wznowić pracę we wrześniu. Mamy nadzieję odwiedzić wszystkie kraje, które planowaliśmy. Mamy nadzieję, że zrobimy dużą część tego z powrotem w Wielkiej Brytanii na zapleczu i w studio”.

Produkcja kolejnego odcinka serii z udziałem Toma Cruise'a została wstrzymana pod koniec lutego na kilka dni przed rozpoczęciem kręcenia scen w Wenecji. W tym czasie Włochy stały się epicentrum wybuchu koronawirusa w Europie.

Zapytany o złożoność pracy nad filmem o takim rozmachu Gormley odpowiedział: „To nasze wyzwanie. Nie jesteśmy filmem kameralnym. Robimy widowisko i tego oczekują od nas ludzie.

„Jeśli mamy odpowiednie protokoły i bardzo dokładnie podejdziemy do wszystkich procedur… znów to uruchomimy. Niektóre rzeczy są bardzo trudne, takie jak sceny kaskaderskie, sceny z tłumem itp., ale nie możemy nakręcić filmu „Mission Impossible” i nie mieć scen walki lub scen samochodowych”.

Gormley wyjaśnił, że przemysł filmowy ma spore zdolności adaptacji do panujących warunków i przypomniał, że kilka lat temu pracował w gigantycznym kompleksie browaru podczas sesji zdjęciowej „Star Trek”, gdzie załoga musiała nosić okulary ochronne, ochronniki słuchu i rękawiczki - podobne do zestawu PPE wymaganego do koronawirusa.

„Ponieważ byliśmy w fabryce żywności, zrobiliśmy to i nie zastanawialiśmy się nad tym dwa razy… Jesteśmy niesamowicie zwinni i jesteśmy przyzwyczajeni do pracy w najbardziej ekstremalnych sytuacjach w najbardziej ekstremalnych lokalizacjach. Możemy właściwie poradzić sobie ze wszystkim, jeśli odpowiednio to przygotujemy”.

Gormley rozmawiał z BBC dzień po opublikowaniu przez British Film Commission wytycznych dotyczących bezpiecznej produkcji filmów oraz programów telewizyjnych w erze koronawirusa. Opisał wytyczne jako „doskonałe”, dodając: „Musimy wrócić do pracy dla każdej osoby w branży filmowej, dziesiątków tysięcy ludzi… musimy to zrobić bezpiecznie i musimy chronić naszych współpracowników”.