Temat zarobków piłkarzy powrócił w związku z pandemią, która przerwała rozgrywki nie tylko w Polsce, ale niemal w całej Europie. Większość klubów Ekstraklasy porozumiała się ze swoimi zawodnikami odnośnie obniżenia pensji. Jednak jest to rozwiązania tymczasowe. Zbigniew Boniek uważa natomiast, że piłkarze w Polsce powinni zarabiać o połowę mniej niezależnie od koronawirusa.

W czasie pandemii zatroszczyliśmy o piłkarzy bardziej niż np. o lekarzy. Sportowcy są uprzywilejowaną grupą, która daje społeczeństwu dużo, ale też dostaje trzy razy więcej i powinna o tym pamiętać

- stwierdził prezes PZPN.

Zbigniew Boniek chciałby by piłkarze zarabiali mniej

Boniek po raz kolejny zauważył, że kluby Ekstraklasy często zarządzają swoimi budżetami w nierozsądny sposób. Zbyt duża cześć środków przeznaczana jest na pensje zawodników, których zarobki często nie są proporcjonalne do prezentowanych umiejętności.

Każdy chce zostać mistrzem, ale rezultat osiągnięty na boisku powinien być wynikiem rozsądnej strategii. Zamiast dwudziestu obcokrajowców, wolałbym trzech, czterech, którzy zarabialiby więcej, ale mogliby czegoś nauczyć młodych polskich piłkarzy. Chwalimy się, że nie mamy kominów płacowych. A ja uważam, że w taki sposób nie robi się poważnej piłki. W Bayernie, Juventusie czy Barcelonie piłkarze, którzy robią różnicę, zarabiają zdecydowanie więcej i to normalne.

Bońka zapytano również o planowany powrót kibiców na stadiony. Od 19 czerwca na trybunach podczas spotkań Ekstraklasy będą mogli zasiąść - w ograniczonej liczbie - widzowie.

Jakieś obawy na pewno są, bo nie jesteśmy zdyscyplinowanym narodem, zawsze musieliśmy kombinować i nauczyliśmy się cwaniactwa. Wierzę, że jeśli dobrze rozmieścimy fanów na trybunach, to pomysł się się uda. Jeśli ktoś nie będzie trzymał się zasad bezpieczeństwa, więcej na stadion nie wejdzie.