Rafał Trzaskowski zaproponował wstrzymanie czołowych, strategicznych polskich inwestycji – budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, a także przekopu kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. Zdaniem Trzaskowskiego, środki przeznaczone na finansowanie tych przedsięwzięć należy przeznaczyć na „ratowanie polskich firm” oraz np. na premie dla medyków zmagających się z epidemia koronawirusa.

To nie pierwsza tego typu deklaracja Rafała Trzaskowskiego, bo już znacznie wcześniej - zanim został kandydatem na kandydata na prezydenta – w audycji radiowej oznajmił, że budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego jest nikomu nie potrzebną „gigantomanią”, z uwagi na fakt, że „w ciągu dwóch lat będziemy mieli lotnisko w Berlinie”.

Okazuje się, że słowa Rafała Trzaskowskiego stały się dla PO „niewygodne”, bo lokalni działacze tego ugrupowania mają w tej sprawie inne zdanie, choć artykułują je dość ostrożnie. 

W dzisiejszej audycji Michała Rachonia #Jedziemy, politycznym gościem był poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki, który starał się wytłumaczyć ten sprzeczny przekaz.

- Nieszczęście tego przekopu polega na tym, że PiS zrobił to wbrew stanowisku, tak naprawdę wielu ekologów i nie uzgodnił tego  w szerszym nurcie. Proszę pamiętać, że sam przekop nie rozwiązuje żadnego problemu. To, czego PiS nie zrobił, to dojście kanału portowego do portu

- powiedział Kropiwnicki. 

Prowadzący wskazał, że polityk PO mija się z prawdą. - Przecież tor wodny, prowadzący od przekopu do Elbląga, pogłębiony do odpowiedniej głębokości, jest elementem tej inwestycji – przypomniał Rachoń.

- Tylko on nie wchodzi do samego Elbląga – tak mi mówili parlamentarzyści stamtąd – odparł polityk PO, po czym zaczął łagodzić deklaracje Trzaskowskiego, zapewniając, że „ten przekop już jest i tego się nie da zatrzymać”.

- Ta inwestycja już jest i teraz chodzi o to, żeby ją sensownie wykorzystać, więc potrzebna jest infrastruktura w Elblągu i okolicach, żeby ten tor wodny mógł się tam rozwijać i żeby port elbląski mógł faktycznie rosnąć w siłę, a nie żeby to było przejście dla żaglówek, czy motorówek

- mówił Robert Kropiwnicki.

Na pytanie, w jaki sposób Rafał Trzaskowski chce zrealizować projekt budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną, poprzez zawieszenie tej inwestycji i przesunięcie pieniędzy na inne cele, polityk PO nie potrafił rzeczowo odpowiedzieć. – Nie ma co straszyć Rafałem Trzaskowskim. On nie będzie zamykał różnych inwestycji – odparł.

- Ta inwestycja która już jest i jest realizowana, to jej się nie da wypowiedzieć, bo jest w trakcie realizacji. 

- przyznał polityk Platformy.

- Nie jestem specjalistą od przekopu Mierzei. Myślę, że lepiej niech się na ten temat wypowiadają ci, którzy się na tym świetnie znają. (…) Dobrze pan wie, że są formuły retoryczne i Rafał Trzaskowski użył tego, jako jednego z przykładów, a na pewno powstrzymać trzeba, ten słaby projekt, jakim jest Centralny Port Komunikacyjny, bo on jest kompletnie niepotrzebny i jego się da się wstrzymać

- oznajmił Kropiwnicki.