Głosowanie w Senacie nad ustawą dotyczącą wyborów prezydenckich miało odbyć się we wtorek, a jednak przeprowadzono je po godz. 23 w poniedziałek. Dlaczego?
Presja, którą wywieraliśmy na marszałka Grodzkiego i większość senacką, przyniosła efekt. To, co w ostatnich dniach działo się w Senacie, czyli np. historia ze słynną poprawką Lewicy i PSL, żeby wybory odbyły się po 6 sierpnia, zamieszanie i obstrukcja, zostały „przegrzane” przez większość senacką. Nie podobało się to już wszystkim Polakom, nie tylko wyborcom PiS, lecz także wyborcom PO, więc podjęto decyzję polityczną, żeby zakończyć prace w Senacie. Stało się dobrze, bo bardzo długo procedowaliśmy tę ustawę. Potrzebowaliśmy 18 dni, żeby ją rozpatrzeć. Gdyby Senat pracował szybciej, to wystarczyłoby dosłownie kilka dni, a efekt merytoryczny ustawy byłby dokładnie taki sam.

Senat przyjął ustawę niemal jednogłośnie, czyli jednak współpraca jest możliwa?
Od początku deklarowaliśmy z posłem sprawozdawcą Przemysławem Czarnkiem, że jesteśmy otwarci na poprawki. Wiele z nich uzgodniliśmy jeszcze przed posiedzeniami komisji i posiedzeniem plenarnym Senatu. Było mnóstwo różnych spotkań nieformalnych, kuluarowych, był też okrągły stół. Niestety muszę podkreślić, że pod koniec wszystkie ustalenia zostały wywrócone i możliwe było, że cała praca pójdzie na marne. Przyjęto jednak wiele dobrych poprawek. Z parlamentu wyjdzie więc dobra ustawa, która umożliwi przeprowadzenie wyborów w terminie konstytucyjnym. Tak, by były one bezpieczne i uczciwe.

Cały tekst w dzisiejszej :Gazecie Polskiej Codziennie”