W dzisiejszym wydaniu programu „Jedziemy” Michał Rachoń mówił o historii planów dotyczących przekopu Mierzei Wiślanej. Jak mówił, taka idea na poważnie rozpatrywana była już w latach 80., kiedy to naukowcy i inżynierowie zaprezentowali studium kluczowych dla Polski inwestycji.

Potem wrócił do niej PiS w okresie swych pierwszych rządów.

- To decyzja przygotowana od strony finansowej. Będzie to finansowane ze środków europejskich. To decyzja, która, w sensie najistotniejszym, tj. finansowym, już została podjęta. Może być zrealizowana w najbliższych latach

- mówił Jarosław Kaczyński w 2006 roku w Elblągu, tłumacząc etap prac nad planowanym przekopem Mierzei.

Rok później w Polsce władzę objęła Platforma Obywatelska. Nasilający się szantaż polityczny ze strony Rosji ws. Cieśniny Pilawskiej stał się przyczynkiem do podjęcia negocjacji strony polskiej z Kremlem. Ich finałem była skandaliczna, niekorzystna dla Polski umowa, którą podpisano w 2009 roku w Sopocie.

- 1 września 2009 roku, podczas sławnej wizyty Władimira Putina w Sopocie, została podpisana ta umowa, wśród wielu innych. Sama umowa nazwana została „umową samoograniczającą”. Oznacza to, że Polska sama ograniczyła swoje własne prawa, wynikające z międzynarodowego prawa morskiego i odstąpiła te prawa Rosji

- mówi w materiale gospodarz programu TVP Info.

Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. Federacja Rosyjska stanęła na stanowisku, że relatywnie korzystny dla Polski protokół z 1945 roku... wygasł (chociaż był zawarty bezterminowo). Z tym podejściem de facto zgodził się rząd Donalda Tuska, podpisując 1 września 2009 r. nową umowę. Propozycja Rady Ministrów samoograniczała Polskę w korzystaniu z prawa nieszkodliwego przepływu, które dotyczy także cieśnin takich jak C. Piławska. To prawo obejmuje wszystkie rodzaje statków niezależnie od bandery. Przyjęcie takiego zapisu w 2009 r. oznaczało rezygnację Polski z tego uprawnienia zapisanego w międzynarodowym prawie morza.

ZOBACZ MATERIAŁ:

Politycy PO na straży bezprawia?

W trwającej obecnie kampanii wyborczej, nadmorska inwestycja powróciła do debaty publicznej. Czołowi dziś politycy Platformy nie zmienili jednak zdania w tej sprawie. Kandydat na kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski mówi:

- Rozmawiając z ludźmi, wiem, co jest dla ludzi najważniejsze i dlatego mówię: opóźnijmy tę inwestycję o dwa czy trzy lata, jak się już skończy COVID na 100 proc., i przekażmy te pieniądze na specjalną „poduszkę finansową” dla tych wszystkich, którzy mogą utracić pracę; przekażmy te pieniądze na premie dla pielęgniarek, lekarzy, bo tych pieniędzy nie ma, przekażmy te pieniądze na szpitale

- odpowiedział Trzaskowski.

Pytany o to, czy przekop Mierzei Wiślanej nie będzie jednak korzystny dla rozwoju gospodarczego, Trzaskowski odpowiedział, że lepsze są inwestycje infrastrukturalne, także te samorządowe, które tworzą o wiele więcej miejsc pracy.

"Przekop Mierzei Wiślanej, gdzie wycina się setki, tysiące drzew, to nie jest taka inwestycja, która napędza gospodarkę" - ocenił.

Pod koniec maja - w ramach budowy przekopu na Mierzei Wiślanej - rozpoczęła się budowa sztucznej wyspy na Zalewie Wiślanym. To część dużej inwestycji, jaką jest budowa kanału żeglugowego łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską.

Całkowita długość nowej drogi wodnej wyniesie 22,8 km; ma mieć głębokość 5 m. Docelowo kanał ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o długości do 100 metrów oraz do 20 metrów szerokości. Budowa kanału na Mierzei Wiślanej ma zakończyć się w 2022 r.