Senat wczoraj późnym wieczorem przyjął 36 poprawek do ustawy o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., z możliwością głosowania korespondencyjnego. Wśród przyjętych poprawek jest m.in. ta zakładającą, że w kalendarzu wyborczym będzie co najmniej 10 dni na rejestrację komitetu wyborczego kandydata na prezydenta i na zebranie podpisów, a także, że marszałek Sejmu określi kalendarz wyborczy w porozumieniu z Państwową Komisją Wyborczą. Inna z poprawek określa, że to PKW, a nie minister zdrowia będzie decydować, że na określonym terenie będą tylko wybory korespondencyjne. Sejm ma się zająć poprawkami Senatu dziś po południu.

Wicemarszałek Senatu Marek Pęk podczas konferencji prasowej w Sejmie ocenił, że przyjęcie przez Senat wczoraj późnym wieczorem ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich to bardzo dobra informacja.

- Mogę powiedzieć: presja ma sens. Jeszcze pod koniec poprzedniego tygodnia nic nie było jasne. Wszystkie nasze ustalenia senackie, ustalenia wewnątrzklubowe, ustalenia okrągłego stołu w Sejmie i Senacie zostały wywrócone, złamane więc mieliśmy zatrważający komunikat, że wybory według większości senackiej mogą się odbyć dopiero po 6 sierpnia

- zaznaczył.

Wicemarszałek wyraził jednocześnie przekonanie, że pod presją opinii publicznej jak i parlamentarzystów PiS większość senacka wycofała się jednak z tego pomysłu. "Uznano, że ta obstrukcja już szkodzi także Platformie Obywatelskiej, kandydatom opozycji i podjęto racjonalną decyzję, aby prawo wyborcze uchwalić" - zauważył.

Marek Pęk wskazał, że jeszcze dziś senackimi poprawkami zajmie się Sejm.

- Mam nadzieję, jestem o tym głęboko przekonany, że dużą część poprawek uchwalonych w Senacie również przyjmie Sejm. Ta ustawa dopracowana, poprawiona trafi jak najszybciej na biurko prezydenta i osiągniemy ten podstawowy cel, ażeby wybory prezydenckie w tym trudnym czasie, czasie epidemii zostały przeprowadzone tak, żeby dochować wszystkich  postanowień  konstytucji i żeby 7 sierpnia w Pałacu Prezydenckim urzędował nowo wybrany i zaprzysiężony prezydent

 - powiedział wicemarszałek Senatu.