Przed przeprowadzką do Minnesoty 46-letni Floyd mieszkał w Houston. To w tym mieście w Teksasie ukończył liceum, gdzie wyróżniał się w grze w koszykówkę.

Dwóch lekarzy, którzy przeprowadzili autopsję Floyda, uznało w poniedziałek, że przyczyną jego śmierci było uduszenie na skutek przyciskania szyi oraz kręgosłupa kolanami przez funkcjonariuszy. Zaznaczyli, że wcześniej mężczyzna nie miał żadnych schorzeń, które mogłyby przyczynić się do jego zgonu.

Zabójstwo Floyda przez policję pod koniec maja w Minneapolis stało się zarzewiem protestów, które rozgorzały w kilkudziesięciu amerykańskich miastach, w tym w Waszyngtonie. Dla wielu Amerykanów zabicie Floyda to nie odosobniony incydent, ale przykład systemowego przyzwolenia na przesadną agresję policji, szczególnie wobec osób czarnoskórych. W trakcie demonstracji dochodzi do starć z funkcjonariuszami i zamieszek.

W Waszyngtonie po godz. 15 (21 czasu polskiego) spod Białego Domu ruszył pokojowy przemarsz w kierunku Kongresu. Tłum, głównie młodzi ludzie, skanduje m.in. "Nie mogę oddychać". Te słowa, wypowiedziane przez Floyda pododuszanego kolanem przez policjanta, stały się jednym z głównych haseł ogólnonarodowego protestu. Pod Białym Domem za 20 dol. można kupić nawet maseczkę ochronną z napisem "Nie mogę oddychać".

Poniedziałkowe popołudnie pod rezydencją prezydenta USA przebiega spokojnie.

O godz. 19 (1 w nocy czasu polskiego) w Waszyngtonie zacznie obowiązywać godzina policyjna. Właściciele lokali w centrum miasta obawiają się jednak kolejnej nocy.