Rice udzieliła wywiadu telewizji CNN. W jego trakcie zaznaczyła, że nie ma już dostępu do raportów i jest to tylko jej opinia, ale jej zdaniem Rosjanie korzystają z okazji i wzmacniają panujący w USA chaos. „Mamy pokojowych uczestników protestów skupionych na bardzo prawdziwym bólu i problemach, którym wszyscy musimy stawić czoła, i mamy też ekstremistów, którzy próbują zmienić je w coś innego” - powiedziała - „I prawdopodobnie są oni, założyłabym się o to na bazie mojego doświadczenia, są to zagrywki prosto z rosyjskiego podręcznika”.

Dopytywana przez dziennikarza Rice stwierdziła, że być może Rosjanie podgrzewają sytuację przez media społecznościowe i płacenie prowodyrom.

„Nie byłabym zaskoczona gdyby się okazało, że podburzali ekstremistów po obu stronach z wykorzystaniem mediów społecznościowych. Nie byłabym zaskoczona gdyby się okazało, że w jakiś sposób finansują te zamieszki”

- stwierdziła.

Komentarz Rice wywołał oburzenie po obu stronach politycznej barykady. Prawica zarzuca jej, że próbuje zrzucić winę na Rosjan aby odciągnąć uwagę od tych, którzy są naprawdę winni przemocy, czyli od Antify. Twierdzą również, że Demokraci w ten sposób chcą przykryć swoje poparcie dla tych protestów teraz, kiedy coraz więcej Amerykanów jest już nimi zmęczona i kiedy to wcześniejsze poparcie może im zaszkodzić politycznie. Lewica natomiast zarzuca jej, że odwraca w ten sposób uwagę od tego, że te protesty są słuszne a ich uczestnicy walczą w słusznej sprawie.

Rice jest w amerykańskiej polityce kontrowersyjną postacią nie od dzisiaj, ale w tej akurat opinii nie jest odosobniona. Coraz częściej słychać, że wrogie USA państwa, jak Rosja, Chiny czy Iran faktycznie podsycają te zamieszki gdyż chaos w USA jest im na rękę. W bardzo podobnym tonie wypowiedział się niedawno na przykład burmistrz Minneapolis Jacob Frey.

„Konfrontujemy się teraz z białymi rasistami, podżegaczami spoza stanu i być może nawet przedstawicielami zagranicznych służb, którzy chcą zdestabilizować i zniszczyć nasze miasto i region”

- napisał niedawno na Twitterze.

Także obecny doradca ds. bezpieczeństwa w gabinecie Trumpa Robert O'Brien jest przekonany, że USA pada ofiarą ataku z zewnątrz. W sobotę republikański senator Marco Rubio, przewodniczący senackiej komisji wywiadu napisał na Twitterze, że widzi bardzo silną aktywność w mediach społecznościowych służb z co najmniej trzech niechętnych USA państw. „Nie stworzyli tych podziałów, ale aktywnie podsycają je, promują przemoc i konfrontacje” - napisał na Twitterze. Zapytany o tę opinię przez dziennikarzy O'Brien stwierdził, że była bardzo trafna i sam zauważył taką aktywność. Jego zdaniem jednak rosyjscy „aktywiści” mogą grać w tym swoją rolę, ale głównym winnym są tutaj Chiny.