Warto przejrzeć media społecznościowe i sprawdzić polecanie swoich wpisów przez Zbigniewa Stonogę, Wojciecha Czuchnowskiego, Pawła Mitera i Jana Pińskiego oraz ich konwersację; w tej grupie pojawia się także postać Romana Giertycha – mecenasa z jednej strony związanego z politykami PO, a z drugiej strony bliskiego znajomego Jana Pińskiego. Z lektury ich twórczości na Twitterze wyłania się obraz sieci powiązań i politycznych układów – niemal wszystkie ich wpisy są podszyte nienawiścią do partii rządzącej. A także do obcych im ideowo mediów – agresywnie atakują media publiczne i konserwatywnych dziennikarzy. Każdy, kto zna mechanizmy działania mediów społecznościowych, wie, jak potężną mogą mieć siłę rażenia i jakie treści są dzięki nim ujawniane lub przemycane. Warto również zauważyć, że wszelkie informacje (przede wszystkim pozytywne) dotyczące Jana Pińskiego czy Pawła Mitera oraz mediów, w których publikują, ukazują się na branżowych portalach: press.pl oraz wirtualnemedia.pl. Jest to o tyle kuriozalne, że Piński, Miter oraz media, w których publikują (część z nich ma zabarwienie antysemickie), należą do głębokiej, marginalnej, skandalizującej niszy dziennikarstwa.

Mecenas 

Istotną rolę w tej „towarzyskiej” twitterowej grupie odgrywa mec. Roman Giertych. Ma on obsesję na punkcie Jarosława Kaczyńskiego oraz PiS, co wynika z jego porażek politycznych od 2007 roku.

Jego antypisowski amok widać niemal w każdym jego wpisie w mediach społecznościowych.

Związek Giertycha z Platformą Obywatelską nie zaprocentował w jego karierze politycznej – w 2015 roku nie dostał się do Senatu (startował wówczas jako kandydat niezależny, popierany przez część polityków PO), przegrywając z kretesem z Konstantym Radziwiłłem.

Polityczne frustracje odbijają się na jego twórczości, co widać w napisanych przez niego książkach wydanych w wydawnictwie Eco Redonum (prezesem jest Anna Kamińska), m.in. „W obronie Konstytucji” czy „Kronika podłej zmiany”. 

Roman Giertych bardzo chciałby wejść ponownie do polityki – na razie jednak pozostaje mu bycie adwokatem, co wprawdzie przynosi lukratywne profity finansowe, ale ustawia go poza marginesem głównego politycznego nurtu. Dlatego też kwitnie jego twórczość twitterowo-facebookowa, w której daje upust swoim frustracjom i publikuje informacje, które są następnie polecane przez innych użytkowników Twittera. Informacje z prowadzonych przez mec. Giertycha spraw są „rozrabiane” przez kilku dziennikarzy, którzy mają wiedzę na temat prowadzonych postępowań, publikując je najczęściej w charakterze „gorących newsów” uderzających w PiS i rząd. Te informacje, w różnych konfiguracjach, publikują Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”, Paweł Miter z „Warszawskiej Gazety”, Jan Piński z portalu wieści.24 oraz... wielokrotny przestępca, patostreamer [osoba transmitująca w internecie na żywo wydarzenia, w trakcie których prezentowane są liczne zachowania powszechnie uznawane za aspołeczne – przyp. red.] Zbigniew Stonoga.

Ostatnio Roman Giertych zajął się tematem Sądu Najwyższego oraz wyborów prezydenckich – kwestię tę podjął również, polecając wpisy Giertycha, Jacek Podgórski, posługujący się na Twitterze nickiem Jack Underhill. Podgórski to były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa z początku lat 90., gdy królowała tam grupa Lesiaka powołana do inwigilacji prawicy. Przypomnijmy, że członkowie tej grupy inwigilowali również środowisko i zespół redakcji „Gazety Polskiej”.

Tematy sygnalizowane przez Giertycha natychmiast podejmuje portal wieści24.pl, przypominający swoim stylem hejterski SokZBuraka, i jest bliźniaczym odzwierciedleniem narracji Romana Giertycha w kluczowych politycznych tematach.

Partner od szachów

Redaktorem naczelnym wieści24.pl jest Jan Piński, skompromitowany dziennikarz, partner szachowy Romana Giertycha i jego bliski znajomy. Portal wieści24.pl zajął się ostatnio intensywnie tzw. strajkiem przedsiębiorców, na czele którego stoi Paweł Tanajno, były członek Platformy Obywatelskiej, a następnie Ruchu Poparcia Palikota, aktualnie kandydat na urząd prezydenta. Był również związany z ruchem Kukiz’15 – w 2019 roku znalazł się na 3. miejscu listy Kukiz’15 w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale nie uzyskał mandatu. Paweł Tanajno był członkiem zarządu spółki PTR (do której należały salony Sferis), wokół której wybuchł skandal, a w jego tle było rozliczenie 58 mln zł VAT. Tanajno, jako kandydat na prezydenta, wspólnie z Justyną Sochą kwestionuje powszechne szczepienia, podobnie zresztą jak Grzegorz Braun, lider Konfederacji. Jan Piński sporo uwagi poświęca Braunowi, promując go na swoim portalu i w mediach społecznościowych.

Piński przypuścił frontalny atak na wicepremiera Jacka Sasina – tekstem z 9 maja pt. „Kto organizował nielegalne wybory prezydenckie? Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin, a może jedynie było to widzimisię… Poczty Polskiej?!” oraz tekstem z tego samego dnia pt. „PiS swoich nie zostawia. Jacek Sasin pozostaje bezkarny”. Co ciekawe, niemal w tym samym czasie w bardzo podobny sposób wicepremiera zaatakowała „Gazeta Wyborcza”, a konkretnie Wojciech Czuchnowski (tekst z 8 maja napisany wspólnie z Agnieszką Kublik pt. „Sasin: to nie ja drukowałem karty wyborcze. Poczta: my też nie!”).

Piński kłamie w swojej publicystyce, o czym sama się przekonałam i za co wytoczyłam mu proces – aktualnie sprawa jest w toku.

Po publikacjach w „Gazecie Polskiej” na temat Stefana Michnika, Piński zaatakował rodzinę Tomasza Sakiewicza, zapowiadając wywieszanie billboardów na ulicach Warszawy na jego temat, do czego nie doszło.

W paskudnym tekście Piński przypuścił też atak na ministra MSWiA Mariusza Kamińskiego, sugerując, że miał on związki ze służbami specjalnymi PRL. Stałymi obiektami ataków Pińskiego są minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, politycy Zjednoczonej Prawicy i oczywiście prezes Jarosław Kaczyński.

Warto przypomnieć, że Piński wszedł w skład autorów miesięcznika „Służby Specjalne”, a w gronie redakcyjnym byli również: Leszek Pietrzak, Grzegorz Braun i Wojciech Szewko (były doradca m.in Leszka Millera i Marka Borowskiego). Miesięcznik specjalizował się głównie w atakach na PiS i na obecne służby specjalne. Z tym periodykiem był związany potężny skandal – został zatrzymany Zbigniew Sz., zastępca redaktora naczelnego, pochodzący z resortowej rodziny – jego przyrodni brat był funkcjonariuszem Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych, wuj oficerem KBW, ojciec zaś brał udział w akcji likwidacyjnej mjr. Józefa Kurasia „Ognia”, a następnie był w PRL-owskim aparacie represji.

Propagandysta

Wojciech Czuchnowski to kolejny członek „towarzyskiej grupy twitterowej”. Dziennikarz, który zaczynał w „Czasie Krakowskim” i miał głęboko antykomunistyczne poglądy, przeszedł metamorfozę (część komentatorów uważa, że była to metamorfoza pekuniarna) i zaczął atakować dawne środowiska w swoich publikacjach na łamach „Gazety Wyborczej”. Przede wszystkim obiektem jego histerycznych ataków stały się PiS, służby specjalne oraz wymiar sprawiedliwości. Wcześniej była to katastrofa smoleńska – w artykułach powielał tezy mec. Romana Giertycha; publikował też bezczelne kłamstwa i wymyślone historie oraz nieustannie atakował Antoniego Macierewicza.

Dwa lata temu skasował swoje wpisy na Facebooku, odsyłając czytelników do profilu na Twitterze.

Wystarczy wejść na jego TT, by się przekonać, jaką politykę informacyjną uprawia. Czuchnowski, oprócz hejterów z „silnirazem”, poleca także wpisy wspomnianego wcześniej Jacka Underhilla, czyli Jacka Podgórskiego, „prawej ręki” Leszka Millera i ludzi ze służb specjalnych PRL.

Czuchnowski, Piński, Giertych, Miter i wielokrotny przestępca w swoich wpisach atakują m.in. polityków PiS: narracja jest bardzo podobna i dotyczy Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro, Jacka Sasina. Czuchnowski zajął się także obroną „strajku przedsiębiorców” i zaatakował policjantów, którzy byli na miejscu. Na demonstracji pojawił się też Grzegorz Braun, który – podobnie jak Czuchnowski – zaatakował policję i ogłosił, że protestujący są jego asystentami społecznymi (by mogli w ten sposób uniknąć odpowiedzialności).

Ostatnio dziennikarz „Gazety Wyborczej” zasłynął poleceniem zbiórki publicznej na kaucję dla przestępcy Stonogi, który trafił do aresztu. „Adwokat Zbigniewa Stonogi informuje, że przy stanie 94 tys. zł portal zrzutka ZABLOKOWAŁ dalsze wpłaty na kaucję dla jego klienta. Pieniędzy, które dotąd zebrano, NIE MOŻNA wypłacić. Pytam (także moralistów): czy żyjemy w państwie prawa?” – napisał na TT. We wcześniejszych wpisach nawoływał do wpłat.

Czuchnowski w atakach na konserwatywne środowiska nie przebiera w środkach – ostatnio zaatakował żonę Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości – Patrycję Kotecką. W „Gazecie Wyborczej” ukazał się jego artykuł oparty na zeznaniach świadka koronnego Piotra K., ps. Broda, który w 2009 roku zarzucał żonie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry związki z warszawskim półświatkiem. Patrycja Kotecka kategorycznie zaprzeczyła podanym w tekście informacjom i zapowiedziała kroki prawne przeciwko redakcji i autorowi artykułu. Przed publikacją tekstu Wojciech Czuchnowski napisał do niej: „Mam te akta od 5 lat. Nie chciałem o tym pisać, ale teraz nie mam wyjścia”, co pokazuje rzeczywiste intencje autora. Skandaliczna publikacja została oparta na pomówieniach gangstera Piotra K. ps. Broda oraz przestępcy Zbigniewa Stonogi.

Z towarzystwa 

Paweł Miter, dziennikarz „Warszawskiej Gazety”, w swoich wpisach promował hejterskie wpisy Zbigniewa Stonogi. Oto jeden z wielu przykładów. 23 marca bieżącego roku Miter napisał:

„MBF Group ściągnie 5 mln maseczek z Chin. W jej władzach zasiada człowiek z PiS W. Ahnert. Czy to nie jest przypadkiem, aby ta sprawa, o której napisał kilka dni temu Z. Stonoga?”.

Miter jest również członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Miała go tam wprowadzić Agnieszka Piwar, o której wielokrotnie pisaliśmy na łamach „Gazety Polskiej”. To felietonistka Sputnika – przeprowadziła m.in skandaliczny wywiad z Siergiejem Andriejewem, ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Polsce, pytając m.in:

„Podczas spotkania dał Pan do zrozumienia, że inicjatywa w kierunku poprawy relacji Polski i Rosji musi wyjść ze strony polskiej, bo to ona je popsuła. Co konkretnie należałoby tutaj zrobić?”.

Paweł Miter w bezkrytyczny sposób pisze w mediach społecznościowych o swoich mentorach – m.in. Pińskim i Piotrze Bachurskim, właścicielu „Warszawskiej Gazety”. Opisywana tutaj twitterowa grupa towarzyska nie bez powodu poleca także wpisy mec. Jacka Dubois. Piotr Bachurski, wydawca „Warszawskiej Gazety”, złożył kasację od uniewinniającego mnie wyroku. Bachurskiego reprezentował mec. Jacek Dubois, znany m.in z obrony Sądu Najwyższego – SN kasację uwzględnił, czego następstwem był wyrok skazujący. Podaję ten przykład, ponieważ oficjalnie „Warszawska Gazeta” jest za reformą wymiaru sprawiedliwości. Jak to wygląda za kulisami – świadczy powyższy przykład.

Paweł Miter stał się znany po prowokacji dziennikarskiej, gdy we wrześniu 2012 roku, podając się za pracownika kancelarii premiera Donalda Tuska, zadzwonił do sędziego Jerzego Milewskiego, prezesa Gdańskiego Sądu Okręgowego. W nagraniu opublikowanym w „Gazecie Polskiej Codziennie” oraz portalu niezależna.pl widać służalczą postawę sędziego wobec władzy. Za prowokację Miter został prawomocnie skazany, mimo że sąd I instancji go uniewinnił. Po tej publikacji przestał współpracować z „GPC” i związał się z „Warszawską Gazetą”. 

Jego wpisy można aktualnie sprawdzić wyłącznie w korespondencji z innymi użytkownikami – m.in. z Janem Pińskim. W ostatnich dniach profil Mitera na TT został skasowany. 

Dwa lata temu na światło dzienne wyszła rzekoma wymiana korespondencji między medialnym zapleczem Konfederacji – Janem Pińskim i Pawłem Miterem. Ich domniemana korespondencja mailowa pochodzić ma z 2017 roku. Po jej ujawnieniu Piński napisał na TT: „Nie sądzisz @PMiter, że zabawne są te debile, które próbują nas skłócić czymś, co dostali po to, aby sprawdzić, jak są szczelni? Chłopaki, dajcie coś prawdziwego, bo fakemi, które sami zrobiliśmy, się nie uda...”.

Przed skasowaniem konta na TT Paweł Miter polecał wpisy m.in Stonogi, a po jego aresztowaniu – Czuchnowskiego z apelem o zbiórkę pieniędzy na kaucję dla wielokrotnego przestępcy. 

Bandzior

Uczestnictwo w grupie przestępczej, kierowanie gróźb karalnych, fałszowanie dokumentów, uczestnictwo w rozboju, oszustwa, kradzież z włamaniem, niszczenie cudzych rzeczy, przywłaszczenia, sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy pożarowej, stalking, znieważanie, w tym prezydenta RP, zniesławienia – te i inne przestępstwa ma na swoim koncie Zbigniew Stonoga, przedstawiany w niektórych mediach jako „kontrowersyjny przedsiębiorca”. W rzeczywistości jest to człowiek, na którym ciąży 188 zarzutów popełnienia różnorakich przestępstw. Ostatnio po tym, jak publicznie groził ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze i jego rodzinie, został zatrzymany przez kieleckich policjantów. Sprawa dotyczy zdarzenia z 15 października 2019 roku, kiedy podczas wizyty w siedzibie ministerstwa Zbigniew Stonoga groził pozbawieniem życia matki oraz dziecka ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry; groźby te przestępca zamieścił później w internecie. Kilka dni temu został zatrzymany – prokuratura skierowała wniosek o areszt dla bandyty, jednak sąd się na to nie zgodził. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy sąd łagodnie traktuje Stonogę. Między innymi na jego wniosek Sąd Najwyższy przeniósł sprawę z Torunia do Warszawy, a powodem miał być zły stan zdrowia Stonogi. Na salach sądowych Stonoga zachowuje się wulgarnie i bezczelnie, obraża polityków i najważniejsze osoby w państwie, a swoje nagrania publikuje w internecie.

Stonoga na swoim profilu ma niemal identyczną narrację jak Wojciech Czuchnowski – klasycznym przykładem jest nieustanny atak na wymiar sprawiedliwości, w tym Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro.

Niedawno na wniosek sądu Stonoga został aresztowany i niemal natychmiast towarzystwo twitterowe zaatakowało prokuraturę, która wydała oświadczenie. „W nawiązaniu do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji dotyczących stanu zdrowia podejrzanego Zbigniewa S. prokuratura informuje, iż jest on osobą, której stan zdrowia umożliwia stosowanie wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Zbigniew S. to znany organom ścigania konfabulant i recydywista (od 2000 roku 21 razy był prawomocnie skazywany za różnorodne przestępstwa, w tym kilkakrotnie skazywany za oszustwa). Obecnie za czyny zarzucane mu przez warszawską prokuraturę grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności. Przed skierowaniem wniosku o areszt prokuratura uzyskała obszerną dokumentację medyczną Zbigniewa S. oraz opinie biegłych lekarzy z Zakładów Medycyny Sądowej dotyczące jego stanu zdrowia. Jak wynika z opinii sporządzonej przez lekarzy różnorodnych specjalizacji, u Zbigniewa S. nie stwierdzono schorzeń – w tym o charakterze nowotworowym – stanowiących przeciwwskazania do pozbawienia go wolności” – napisał prokurator Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.