Oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska powiedziała, że podczas policyjnego zabezpieczenia meczu, który odbył się w niedzielę wieczorem w Gdańsku, pracował technik kryminalistyki nagrywający przebieg zdarzeń na ulicach miasta.

"Policjanci będą teraz przeglądać bogaty materiał video, jaki powstał w trakcie zabezpieczenia i sukcesywnie rozliczać osoby, które łamały prawo"

- dodała Kamińska.

Policyjne zabezpieczenie różniło się od tych poprzednich z uwagi na brak kibiców na trybunach.

Policjanci w związku z tym zabezpieczyli prewencyjnie miejsca w pobliżu lokali gastronomicznych, w których odbywały się telewizyjne transmisje meczu. Nadzorem objęto również miejsca zbierania się kibiców.

Podczas kontroli jednego z tych miejsc policjanci zauważyli grupę osób, która wbrew zakazowi odpaliła race i fajerwerki oraz nie przestrzegała nakazów wynikających z COVID-19.

Policjanci wylegitymowali 11 osób, wobec których sporządzone zostaną wnioski o ukaranie do sądu.

Ponadto policjanci zatrzymali dwie osoby, które miały przy sobie narkotyki. Zabezpieczone środki policjanci przekazali do badań, a zatrzymanych osadzili w policyjnej celi. Mężczyźni usłyszą zarzut posiadania środków odurzających.

Przy ul. Nad Stawem policjanci podjęli interwencję wobec ponad 120 osób, które podczas fetowania odpaliły race świetlne, petardy i mimo nadawanych przez policjantów komunikatów o konieczności zachowania się zgodnie z prawem nie dostosowały się do poleceń.

Funkcjonariusze w wyniku interwencji ukarali osoby mandatami karnymi m.in. za odpalanie rac, spożywanie alkoholu, zakłócanie porządku, nieobyczajne wybryki, zanieczyszczanie miejsca publicznego i niestosowania się do zakazów związanych z COVID-19.

"Podczas interwencji policjanci zatrzymali 30-letniego pseudokibica, który rzucił w interweniującego policjanta drewnianą sztachetą oraz szklaną butelką. Chuligan został doprowadzony do policyjnego aresztu, wkrótce usłyszy zarzut czynnej napaści na policjantów. Za to przestępstwo grozi 10 lat pozbawienia wolności"

- powiedziała Kamińska.