Minionej nocy w Lublinie firma wynajęta przez tamtejszy ratusz rozpoczęła usuwanie drzew przy ul. Lipowej. Miasto działanie to uzasadnia koniecznością przebudowy tejże ulicy, która ma polegać na budowie dodatkowych pasów ruchu.

Przeciwko usuwaniu drzew demonstrowali w niedzielne południe mieszkańcy Lublina. Protestujący stali wzdłuż jezdni trzymając w dłoniach zieloną wstęgę, a na jednym z transparentów można było przeczytać hasło: „Sami siebie wytnijcie”.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk zadeklarował „pochylenie się nad planem wycinki”, deklarując jednocześnie, że weźmie pod uwagę opcję zachowania istniejącego drzewostanu. Mimo tych deklaracji włodarza Lublina, kilka godzin później, pod osłoną nocy doszło do usuwania drzew przy ul. Lipowej.

Wybudzeni ze snu okoliczni mieszkańcy wyszli na ulicę i namawiali pracowników firmy, która wykonywała zlecenie lubelskiego ratusza do odstąpienia od pracy. Doszło do słownych utarczek, a jedna z kobiet, nagrywając zdarzenie, stanęła naprzeciw maszyny do przesadzania drzew.


Prezydent Lublina Krzysztof Żuk niedawno poparł oficjalnie kandydaturę Rafała Trzaskowskiego na urząd Prezydenta RP, a ten - przypomnijmy – też z kwestiami ekologii jest nieco na bakier.

Można tu wymienić m.in. ciągłe problemy z odbiorem stołecznych śmieci (i rosnące ceny za tę usługę), wycinkę drzew przy Wybrzeżu Helskim, na terenie należącym do obszaru „Natura 2000 Dolina Środkowej Wisły” (przeciwko której protestowali ekolodzy), a także słynną na całą Europę awarię rurociągu odprowadzającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”, podczas której obnażone zostało - co najmniej niefrasobliwe - podejście władz miasta do przestrzegania procedur związanych z ochroną środowiska.

Obiecana przez Trzaskowskiego budowa linii tramwajowej na warszawski Gocław miała być tryumfem ekologii. Zamiast cichego tramwaju, sunącego po "zielonym" torowisku, mieszkańcom zafundowano wycięcie setek drzew i zasypanie tzw. dolinki zieleni. 

Okazuje się, że ekologiczne hasła, głoszone przez niektórych samorządowców PO, nie znajdują odzwierciedlenia w ich codziennej praktyce władzy, a protesty oburzonych mieszkańców nie mają dla nich najmniejszego znaczenia. 

Niestety, milczą w tej sprawie także organizacje ekologów, które z takim zapałem broniły kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej.