Po godzinie 14:00 wznowiono posiedzenie trzech senackich komisji: praw człowieka, praworządności i petycji, samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawczej, by poddać pod głosowanie poprawki zgłoszone do ustawy o organizacji tegorocznych wyborów prezydenckich.

Do głosowania jednak nie doszło, ponieważ wicemarszałek Senatu Marek Pęk (PiS) zgłosił do ustawy szereg poprawek. W związku z tym, zarządzono przerwę w posiedzeniu komisji do godz. 16:00.

Jedna ze zgłoszonych przez Pęka poprawek dotyczy głosowania korespondencyjnego i zakłada, że kopertę zwrotną wyborca będzie mógł wrzucić do nadawczej skrzynki Poczty Polskiej najpóźniej do godz. 6 rano w dniu poprzedzającym dzień wyborów. Obecnie ustawa mówi, że wyborca musi wrzucić kopertę do skrzynki nadawczej najpóźniej 2 dnia przed dniem wyborów.

Ponadto poprawka ta zakłada, że wyborca głosujący w kraju, podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, niezwłocznie po doręczeniu pakietu wyborczego wypełnia kartę do głosowania wkłada ją do koperty na kartę do głosowania, którą zakleja, a następnie kopertę tę wkłada do koperty zwrotnej łącznie z podpisanym oświadczeniem o osobistym i tajnym oddaniu głosu. Adresuje kopertę zwrotną wskazując adres właściwej obwodowej komisji wyborczej i oddaje kopertę zwrotną odpowiednio upoważnionemu pracownikowi Poczty Polskiej albo upoważnionemu pracownikowi urzędu gminy.

Inna poprawka PiS zakłada dodanie do ustawy przepisu mówiącego, że Poczta Polska "otrzymuje z budżetu państwa środki związane z realizacją zadań określonych ustawą na pokrycie kosztów całkowitych tych zadań powiększonych o wskaźnik zwrotu kosztu zaangażowanego kapitału dla operatora wyznaczonego (Poczty Polskiej)". W poprawce określono podstawy obliczenia kosztów należnych Poczcie Polskiej, a także wskazano, że otrzyma ona środki w terminie 30. dnia od dnia przedstawienia poniesionych kosztów w związku z realizacją zadań określonych ustawą.

Inną poprawką do ustawy dodaje się przepis, mówiący, że Główny Inspektor Sanitarny lub działający z jego upoważnienia inny organ Państwowej Inspekcji Sanitarnej przekazuje właściwemu organowi gminy w okresie pomiędzy 12 a 2 dniem przed dniem wyborów informację o wyborcach podlegających w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych.

Szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski przyznał, że "ma pewien dyskomfort" w związku ze zgłoszonymi przez Pęka poprawkami. Wskazywał, że przerwa w dzisiejszym posiedzeniu komisji została zarządzona właśnie po to, żeby wszyscy senatorowie zapoznali się ze zgłoszonymi w toku prac komisji poprawkami.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki poinformował, że w związku ze zgłoszonymi przez Pęka poprawkami poprosi do siebie szefa senackiego klubu PiS Marka Martynowskiego.

"Ja bym prosił przewodniczącego Martynowskiego do siebie, bo jest to trzecie posiedzenie komisji, poprzednie były wielogodzinne. Rozumiem, że pojawiają się na koniec nowe poprawki ze strony tych, którzy zarzucali nam - niesłusznie - obstrukcję. Więc teraz ta obstrukcja będzie spowodowana tym, że nie widzę możliwości, żebyśmy zaczęli obrady (plenarne) o godz. 16, zaczniemy je najwcześniej o godz.17, 18"

- powiedział.

Tuż przed przerwą w posiedzeniu komisji zgłoszonych zostało jeszcze kilku poprawek o charakterze dopracowującym. Senator Krzysztof Kwiatkowski przypomniał, że sam zgłosił poprawkę, zgodnie z którą w przypadku pogorszenia sytuacji epidemicznej na wniosek ministra zdrowia Państwowa Komisja Wyborcza może zarządzić na danym terenie głosowanie korespondencyjne.

"Bardzo gorąca prośba, mamy przerwę do 16, zgłośmy wszystkie poprawki, dzięki temu legislatorzy zgłoszą nam opracowany dokument"

- podkreślił przy tym Kwiatkowski.

Wycofana została z kolei poprawka zgłoszona przez wicemarszałków Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką (Lewica) i Michała Kamińskiego (PSL-KP), zgodnie z którą ustawa ta miałaby wejść w życie nie następnego dnia po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw (jak przyjął Sejm), a 6 sierpnia. Takie vacatio legis powodowałoby, że wybory prezydenckie odbyłyby się po 6 sierpnia, a więc już po zakończeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.