Do protestów doszło w niedzielę w niemal wszystkich amerykańskich metropoliach, od Los Angeles po Boston. W wielu przypadkach pokojowe początkowo marsze przerodziły się po zmroku w zamieszki, podczas których grupy osób podpalały budynki, niszczyły radiowozy i plądrowały sklepy.

Tym razem noc przebiegła relatywnie spokojnie w aglomeracji Minneapolis-St. Paul, gdzie zaczęła się fala protestów po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda w trakcie brutalnej interwencji policji w miniony poniedziałek. Jak podaje portal radia publicznego Minnesoty (MPR), tłumy protestujące przeciwko policyjnej brutalności były mniejsze i mniej zorganizowane. Według władz to efekt ściągnięcia do miasta wojsk Gwardii Narodowej oraz wprowadzenia obowiązującej od 20 czasu lokalnego godziny policyjnej. Wieczorem w grupę demonstrantów próbowała wjechać cysterna; jej kierowca (pochodzący z Ukrainy) został wywleczony z pojazdu i brutalnie pobity, a następnie aresztowany przez policję.

 

Łącznie od wybuchu rozruchów zanotowano ponad 60 przypadków użycia przemocy funkcjonariuszy wobec przedstawicieli mediów. Fotograf Linda Tirado z straciła wzrok w jednym oku po uderzeniu gumową kulą. Policja w Minneapolis strzelała m.in. do ekip Deutsche Welle oraz agencji Reutera mimo ich wyraźnej identyfikacji.