Głos w trakcie manifestacji zabrał jej organizator, przewodniczący warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" Adam Borowski. 

- Zdecydowaliśmy się w pierwszym wolnym terminie na tę manifestację. Bo sytuacja jest skrajnie niebezpieczna. To nie tyko destrukcja pana marszałka Grodzkiego spowodowała, że 10 maja nie przeprowadzono wyborów. To również świadoma działalność totalnej opozycji, która w wielu samorządach ma większość, rządzi w dużych miastach takich jak Gdańsk, Poznań czy Warszawa. To oni powiedzieli, że tych wyborów 10 maja nie przeprowadzą. Te dwa elementy złożyły się na to, że tych wyborów nie było

- wskazał Borowski. 

- Nie bez przyczyny przywódcy Zjednoczonej Prawicy wystąpili na konferencji, na której Jarosław Kaczyński powiedział, że rządzący z woli narodu podejmą wszelkie prawem dostępne działania, by wybory w ostatnim możliwym konstytucyjnym terminie, czyli 28 czerwca, się odbyły

- dodał Borowski, po czym rozległy się brawa.

Adam Borowski, mówiąc dalej o samorządach, wskazywał na ich dużą rolę w opóźnianiu przeprowadzenia wyborów. Pojawiło się też odniesienie do wypowiedzi Donalda Tuska. 

- Po tej konferencji prezydent Poznania powiedział, że nie może przeprowadzić wyborów bo ma matury, a Tusk powiedział, żeby pan prezes go nie straszył, a jednocześnie powiedział, że nie należy się rządzących bać, że rządzący to nieudacznicy... On świadomie wezwał do buntu, wezwał samorządy do tego, żeby 28 czerwca wyborów nie przeprowadzili. Ten element był inspiracją naszego środowiska do tego, by dziś tę manifestację zrobić. Z destrukcją pana Grodzkiego sobie Sejm poradzi, 12 czerwca wróci ustawa do Sejmu i Sejm ją odrzuci. Niebezpieczny jest bunt samorządów. Oni to planują, rozważają teraz w gabinetach, żeby zbuntować się przeciwko własnemu państwu. Dlatego postanowiłem zwołać tę manifestację, żeby naszym rządzącym, których wybraliśmy, powiedzieć: Nie zawahajcie się bronić porządku konstytucyjnego!

- wzywał Borowski.