Od kilku dni w Minneapolis, a także w innych miastach Stanów Zjednoczonych, trwają zamieszki wywołane śmiercią czarnoskórego George'a Floyda, który zmarł podczas interwencji policyjnej. Funkcjonariusz Derek Chauvin, który podczas obezwładniania Floyda, uciskał przez długi czas kolanem jego szyję, trafił do aresztu z zarzutem morderstwa.  

Podczas zamieszek dochodziło do starć z policją, grabieży sklepów czy podpalania budynków i samochodów.  Po gwałtownej eskalacji wydarzeń, w Minnesocie zmobilizowano Gwardię Narodową.

- Tu już nie chodzi o protesty - powiedział burmistrz Minneapolis Jacob Frey. - Tu chodzi o przemoc i musimy ich powstrzymać - mówił.

Tim Walz. gubernator Minnesoty ujawnił, że policjanci bywali obrzucani koktajlami mołotowa czy improwizowanymi ładunkami wybuchowymi.

- Przerażające jest to, że obecnie przypomina to bardziej operację wojskową

- stwierdził, dodając, że sama ilość uczestników zamieszek i stosowana przez nich taktyka sprawiają, że aresztowanie prowodyrów stało się niemożliwe.

Prezydent Donald Trump jest zdania, że za eskalację i wzniecanie protestów w miastach USA odpowiada "Antifa i radykalna lewica".

Dziś na Twitterze prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że Antifa zostanie uznana za "organizację terrorystyczną".

We wcześniejszych wpisach sugerował, że "radykalnie lewicowi anarchiści" pod przewodnictwem Antify odpowiadają za przemoc na trwających od wtorku w wielu amerykańskich miastach demonstracjach w związku ze śmiercią Afroamerykanina George'a Floyda w wyniku interwencji policji.

Podobną opinię wyraził w sobotę m.in. prokurator generalny USA William Barr. Oznajmił, że demonstracje zostały przejęte przez anarchistyczne i "skrajnie lewicowe grupy ekstremistów", którzy mają własne cele. W wielu miejscach protestów uczestnicy zamieszek malowali na murach hasła i symbole anarchistyczne.

Antifa, czyli "Akcja antyfaszystowska" to mający korzenie w Niemczech nieformalny ruch lewicowych bojówek sprzeciwiających się skrajnej prawicy. Prezydent Trump już wcześniej sugerował włączenie Antify na listę organizacji terrorystycznych, po serii ataków na prawicowych aktywistów w 2019 roku. Trump stwierdził wówczas, że taki krok "uczyniłby pracę policji łatwiejszą".