Według rosyjskich dziennikarzy śledczych, nieprawidłowości wewnątrz Gazpromu doprowadziły do ogromnego przeszacowania zasobów złoża Czajanda, co w efekcie może spowodować, że zasobna w gaz Rosja nie będzie w stanie wypełnić błękitnym paliwem gazociągu prowadzącego do Chin. Zagrożony kontrakt z Państwem Środka to kolejny - po wstrzymanym przez sankcje USA rurociągu Nord Stream 2 - gazowy problem putinowskiej Rosji.

Coraz więcej wskazuje na to, że Stany Zjednoczone mają już gotowe sankcje na wypadek, gdyby Rosja chciała kończyć budowę gazociągu Nord Stream 2, a potem go eksploatować. Kary mogłyby spotkać również potencjalnych europejskich klientów.

W ostatnich tygodniach zamiary USA wobec Moskwy potwierdziło kilku amerykańskich polityków i dyplomatów. Pojawiły się też głosy, że obostrzenia uderzą w sam Gazprom, co tylko uwiarygodniło poważne zamiary Amerykanów w tym zakresie. Wypowiedzi te były reakcją na zakotwiczenie w rejonie budowy magistrali rosyjskiego statku do układania rur. 

Twardą postawę przynajmniej w sferze retoryki przyjmuje też Moskwa, która ustami rzecznika rosyjskiego rządu Dmitrija Pieskowa zastrzegła, że plany ukończenia gazociągu nie uległy zmianie. 

Te zapewnienia Kremla mogą być jednak tylko przykrywką podobnych, a może nawet większych problemów Rosjan z kolejnym gazociągiem - Siła Syberii 2. Magistrala, o ogromnej docelowej przepustowości 38 mld m sześc., miała osiągnąć pełną gotowość w 2025 r., ale rozpoczęła częściową działalność już w roku ubiegłym.

Projekt państwowej spółki Gazprom stanął jednak przed ogromnymi problemami. Okazuje się, że wydobycie gazu na jednym z największych rosyjskich pól, Czajanda, może nie wystarczyć do wypełnienia gazociągu. Grozi to zakłóceniem 30-letniej umowy na dostawy gazu między Rosją a Chinami, a Gazprom może stracić ponad 1,5 bln rubli (86 mld zł). Stało się tak za sprawą pośpiechu z poszukiwaniami, systematycznych zaniedbań, a przede wszystkim fałszerstw popełnianych przez osoby na kierowniczych stanowiskach w rosyjskich firmach związanych z wydobyciem.

Portal Lenta.ru dotarł do tajnego raportu sporządzonego przez inżynierów projektu, który wskazuje, że zasobność złoża Czajanda może być zbyt mała do zapewnienia gazu na poczet chińskiego kontraktu. Rezerwy szacowane początkowo na 1,45 bln m sześc. zostały już oficjalnie zredukowane do 1,2 bln. Z nieoficjalnych danych wynika, że surowca może być tam znacznie mniej.

Tymczasem realizacja projektu jest jednym ze sztandarowych osiągnięć prezydentury Władimira Putina i jak wskazuje rosyjski serwis, naciski na kontynuację inwestycji, pomimo wątpliwości co do jej zasadności, szły z samej góry władz na Kremlu. Jednocześnie gazyfikacja rosyjskich regionów stopniowo zanika, ustępując miejsca budowie megaprojektów - takich właśnie jak Siła Syberii czy Nord Stream 2. 

 


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl