Samorządowcy przeciwko Rostowskiemu

Jutro odbędzie się marsz samorządowców przed Sejm, który jest podsumowaniem kampanii protestacyjnej „Stawka większa niż 8 miliardów”.

Jutro odbędzie się marsz samorządowców przed Sejm, który jest podsumowaniem kampanii protestacyjnej „Stawka większa niż 8 miliardów”. Samorządowcy alarmują, że co roku w ich budżetach brakuje takiej kwoty, bo decyzje władz centralnych nałożyły na nich nowe zadania, ale nie przyznały środków na ich realizację.

Jest to najbardziej spektakularna akcja w dotychczasowej historii samorządów w Polsce. Zaangażowanych jest w nią kilkaset samorządów i kilka tysięcy wolontariuszy – powiedziała „Codziennej” Anna Proszowska-Sala z biura akcji „Stawka większa niż 8 miliardów”. W akcję zaangażowali się przedstawiciele samorządów wszystkich szczebli i opcji politycznych, m.in. prezydent Poznania Ryszard Grobelny, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, prezydent Katowic Piotr Uszok, a także starostowie i burmistrzowie wielu polskich gmin.

Jutro po zakończeniu obrad Samorządowego Kongresu Oświaty odbędzie się przemarsz samorządowców z pl. Trzech Krzyży do Sejmu, tam zostanie złożonych 200 tys. podpisów zebranych pod projektem obywatelskim dotyczącym zmiany ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.

Samorządowcy alarmują, że polski system samorządowy stracił równowagę z powodu niekorzystnych zmian ustawowych. Dlatego chcą przesunięcia pieniędzy z budżetu centralnego. Proponują, by dla gmin zwiększyć udział w podatku PIT z 39 proc. do 49 proc., dla powiatów z 10 do 13 proc., a w dla województw z 1,6 proc. do 2,3 proc. W projekcie zaproponowano także przywrócenie zasady rekompensowania samorządom ubytków w dochodach spowodowanych zmianami prawa. Samorządowcy podkreślają, że w konstytucji jest zapisana zasada, iż jednostki samorządu terytorialnego powinny mieć zapewniony udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających im zadań.

Łatwo przewidzieć, że na propozycje samorządowców nie zgodzi się minister finansów Jacek Rostowski. Mimo to samorządowcy zdecydowali się na protest, bo uznali to za ostatni środek, jaki pozostał im, aby ratować swoje budżety. Według organizatorów akcji samorządy mogłyby zyskać dzięki takiej zmianie od 156 mln do 1,6 mld zł w zależności od województwa.

W ostatnich latach, kiedy zmniejszono dochody własne samorządów, a zwiększono liczbę ich zadań, gminy i powiaty podjęły wielkie inwestycje, bo trafiła do nich duża część środków unijnych. Był to dodatkowy zastrzyk pieniędzy, ale projekty te wymagały współfinansowania. Teraz ten boom się kończy. – Będziemy mniej inwestowali, co odbije się nie tylko na mieszkańcach, na kształcie Polski, ale też na budżecie centralnym, bo my od naszych inwestycji płacimy VAT, będzie mniej pracy w Polsce, będą też mniejsze wpływy z PIT i CIT – przestrzega dyrektor Biura Związku Miast Polskich Andrzej Porawski. Jego zdaniem minister finansów musi pamiętać, że każdy kij ma dwa końce i można zmniejszyć tempo rozwoju Polski, ale to będzie oznaczało kolejną dziurę w budżecie.

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo