Kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski zaapelował w ostatnich dniach do rządu o wstrzymanie trzech najbardziej kontrowersyjnych - jego zdaniem - inwestycji i przeznaczenie tych środków na walkę ze skutkami epidemii. Chodzi o CPK, przekop Mierzei Wiślanej i PFN.

Chcemy nadal realizować wielkie inwestycje. Nie chcemy ich przerywać, ograniczać, zmniejszać, rezygnować z nich, bo to właśnie wielkie inwestycje są siłą napędową gospodarki

- powiedział wczoraj w Skowronkach (woj. pomorskie), gdzie trwają prace przy przekopie Mierzei Wiślanej, prezydent Andrzej Duda.

Publicysta Marek Król, odnosząc się do słów Rafała Trzaskowskiego ocenił, że "przede wszystkim to próba stworzenia konfliktu".

Szukanie konfliktu, zgodnie ze starą zasadą - wybory wygrywa ten, kto wywoła większą nienawiść do przeciwnika politycznego. Przekop Mierzei Wiślanej niewątpliwie przeszkadza Rosjanom, bo mają jakąś tam kontrolę przez Cieśninę Pilarską, nawet nie jakąś tam, tylko zdecydowaną kontrolę

- dodał.

Mirosław Skowron z "Super Expressu" ocenił, że "podział, który kiedyś zarysowano w kampanii pomiędzy Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem na Polskę solidarną i liberalną, teoretycznie nadal obowiązuje".

Pamiętam, że Rafał Trzaskowski jako poseł głosował za przekopem Mierzei Wiślanej, więc nie jest to bardzo konsekwentne. Odwoływanie się do tej części elektoratu, która jest bardziej liberalna gospodarczo i z drugiej strony odwoływanie się do prosocjalnej części elektoratu, byłoby pewną konsekwencją. Niekonsekwencją jest to, że sam Rafał Trzaskowski kiedyś uważał inaczej. Dziwię się temu, bo w sytuacji kryzysu wiele krajów europejskich myśli raczej o tym, żeby wielkich inwestycji było jak najwięcej, dlatego, że prywatnego biznesu nikt nie może zmusić do ryzyka i zapożyczenia się w czasach, kiedy nie do końca się wie ile kryzys może potrwać. W takiej sytuacji robi się duże inwestycje i robi się wszystko, żeby je utrzymać. To pomaga gospodarce, ludziom którzy szukają pracy i prywatnym firmom

- mówił.

Piotr Grzybowski z tygodnika "Niedziela" ocenił zaś, że "wreszcie powstaje jakiś element rozróżnienia".

PO ustami Trzaskowskiego zaczęła prowadzić kampanię, która miała zapudrować różnice, czyli ponownie doprowadzić do tego, co było w 2018 roku, czyli wyrównania dwóch głównych partii - PiS i PO, żeby wyborcy przestali odróżniać te dwie partie, że w każdej z nich dochodziło do jakichś nieprawidłowości, stąd hejterska akcja przeciwko ministrowi Szumowskiemu, żeby ośmieszyć i oskarżyć najważniejszych w Zjednoczonej Prawicy. Cieszę się, że ten podział zaistniał, bo z jednej strony pokazuje perspektywę inwestycyjną po stronie rządzących

- dodał.