Była 17 minuta spotkania w Poznaniu. Po niezbyt precyzyjnym dośrodkowaniu bramkarz Lecha Mickey van der Hart tak niefortunnie piąstkował piłkę, że trafił w nią w plecy swojego kolegi z zespołu Djordje Crnomarkovicia. Futbolówka poleciała w kierunku bramki, a stojący tuż przed nią Tomas Pekhart wykorzystał okazję.

Widziałem dośrodkowanie z prawej strony, później kilku zawodników próbowało je wybić. Piłka spadła mi z nieba. Taka jest rola napastnika, musi być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie

- opisał szaloną akcję czeski piłkarz.

Piłka spadła z nieba wprost na nogę napastnika Legii

Pierwszy raz w tym sezonie wygrywamy mecz nie będąc zdecydowanie lepszym czy dominującym zespołem. Nie graliśmy na swoim najlepszym poziomie, na początku nie mogliśmy złapać swojego właściwego rytmu. Zwykle przy takiej grze spotkania kończyły się remisami, albo naszą porażką. Dlatego to zwycięstwo ma też dla mnie dodatkową wartość. Cieszymy się ze zwycięstwa nad Lechem, nigdy nie jest tu łatwo wygrywać, nawet, gdy są puste trybuny.

- podsumował po meczu trener Legii Aleksandar Vukovic .

Trener Lecha Dariusz Żuraw nie był zbyt wesoły po spotkaniu:

Przykro jest przegrywać taki mecz, w którym zespół nie gra źle, stwarza sytuacje i nie jest gorszą drużyną. Taka czasami jest piłka - Legia strzeliła bramkę, nam się to nie udało. Zdobyliśmy co prawda gola, ale podobno z minimalnego spalonego. Wypada mi tylko pogratulować Legii zwycięstwa i otwartej drogi do mistrzostwa kraju. Zostaliśmy dzisiaj trochę sprowadzeni na ziemię i trzeba będzie jasno powiedzieć, że dogonienie Legii będzie bardzo trudne, a właściwie niemożliwe.