Walz jest już powszechnie krytykowany za to jak sobie radzi z zamieszkami w swoim stanie, których epicentrum znajduje się w Minneapolis i St. Paul. Zmęczeni przemocą mieszkańcy, właściciele splądrowanych i spalonych sklepów czy wreszcie lokalni politycy zarzucają mu, że nie potrafił sobie poradzić z kryzysem i pozwolił na to aby przemoc wyrwała się spod kontroli.

On sam najwidoczniej też uznał, że czas na półśrodki już minął. Poinformował, że rozkazał pierwszą w historii tej formacji pełną mobilizację Gwardii Narodowej Minnesoty. Gwardia Narodowa to formacja biorąca swój początek z milicji kolonialnych. Dzisiaj spełnia funkcje pomocnicze wobec regularnych sił zbrojnych, na przykład podczas katastrof naturalnych i formalnie jej stanowe oddziały podlegają gubernatorom. Obecnie do akcji weszło już około tysiąca jej członków, którzy wsparli siedmiuset zmobilizowanych wcześniej. Łącznie Gwardia w Minnesocie liczy ok. 13 tysięcy żołnierzy.

Decyzja gubernatora ma związek z tym jak zaczęły wyglądać te zamieszki. Stwierdził, że początkowo były to pokojowe protesty, ale w środę zaczęło się to kończyć.

- W czwartek już niemal minęło, a ostatnia noc była kpiną i udawaniem, że chodzi o śmierć George'a Floyda, nierówności czy historyczne traumy naszych mniejszości etnicznych

- powiedział na konferencji w sobotę. „Tu już nie chodzi o protesty” - dodał burmistrz Minneapolis Jacob Frey. - Tu chodzi o przemoc i musimy ich powstrzymać - mówił.

Żołnierze Gwardii Narodowej mają wesprzeć przeciążoną policję która nie radzi sobie już z przemocą uczestników zamieszek. Walz ujawnił, że policjanci bywali obrzucani koktajlami mołotowa czy improwizowanymi ładunkami wybuchowymi. - Przerażające jest to, że obecnie przypominają bardziej operację wojskową

- stwierdził dodając, że sama ilość uczestników zamieszek i stosowana przez nich taktyka sprawiają, że aresztowanie prowodyrów stało się niemożliwe.

Jeżeli Gwardii Narodowej zabraknie ludzi do opanowania sytuacji, to być może otrzymają wsparcie od żołnierzy regularnych sił zbrojnych. Amerykańskie media odkryły, że Pentagon wydał rozkaz mobilizacji jednostkom żandarmerii wojskowej w całym kraju i w razie potrzeby będą one mogły wejść w kilka godzin do akcji. Użycie wojska do tłumienia lokalnych rozruchów wydaje się być jednak ostatecznością, chociaż nie byłaby to sytuacja bez precedensu – w 1992 roku tysiące żołnierzy brało udział w tłumieniu słynnych zamieszek w Los Angeles.