Obie ekipy zaliczyły już "restart" po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, rozgrywając zaległe spotkania ćwierćfinału Pucharu Polski. Legioniści wyeliminowali Miedź Legnica, a Lech pokonał w Mielcu Stal 3:1. Do meczu ligowego drużyny przystąpiły jednak w zmienionych składach.

Przez pierwsze minuty oba zespoły grały bardzo ostrożnie, dość zachowawczo. Gospodarze częściej byli przy piłce, lecz legioniści nie za wiele im pozwalali. W 9. minucie aktywny od samego początku meczu Pedro Tiba przedarł się lewą stroną boiska, ale zamykający akcję Tymoteusz Puchacz posłał piłkę nieznacznie nad spojeniem słupka i poprzeczki.

"Kolejorz" poczuł się pewniej, ale w momencie, gdy się rozkręcał, stracił gola. Po niezbyt precyzyjnym dośrodkowaniu bramkarz poznaniaków Mickey van der Hart tak niefortunnie piąstkował piłkę, że trafił w nią w plecy swojego kolegi z zespołu Djordje Crnomarkovicia. Futbolówka potoczyła się do siatki, a dobił ją jeszcze Tomas Pekhart.

Legia zdobyła kuriozalnego gola po fatalnym błędzie Lecha

Przypadkowa utracona bramka podcięła skrzydła Lechowi. Efektowne, kombinacyjne wymiany piłek, którymi podopieczni Dariusza Żurawia imponowali w meczu Pucharu Polski w Mielcu, przeciwko Legii nie przynosiły większego efektu. Warszawianie stosunkowo łatwo "kasowali" ataki rywala i to oni zaczęli sprawiać wrażenie, że panują nad sytuacją na boisku.

Lechowi dopiero w końcówce pierwszej odsłony udało się zagrozić bramce gości, lecz Żamaletdinowowi zabrakło centymetrów, by uprzedzić Majeckiego. Szansę na podwyższanie wyniku mieli także legioniści. Po rzutach rożnych Artur Jędrzejczyk, a potem Mateusz Wieteska byli blisko pokonania van der Harta.

W drugiej połowie lechici mieli przewagę, ale też nie stworzyli zbyt wielu klarownych okazji. W 56. minucie piłkarze i sztab szkoleniowy uniósł ręce z radości – po wrzutce Dani Ramireza z rzutu wolnego, Djorde Crnomarkovic z bliska trafił do siatki. Sędzia Tomasz Musiał skorzystał z wideoweryfikacji i okazało się, że Serb był na minimalnym spalonym.

Niewiele brakowało, by Dani Martins wyręczył piłkarzy Lecha, gdyż trafił w poprzeczkę własnej bramki. Trener Żuraw liczył, że Filip Marchwiński i przede wszystkim Christian Gytkjaer rozkręcą grę gospodarzy, ale tak się jednak nie stało. Kontry Legii natomiast były coraz bardziej groźne, ale van der Hart nie popełnił już więcej błędów i bronił dość pewnie. Przy strzale Mateusza Cholewiaka miał szczęście, bowiem legionista trafił w boczną siatkę. W doliczonym czasie gry znakomitą szansę na wyrównanie miał Puchacz, któremu zabrakło zimnej krwi. Miał czas, by dokładnie przymierzyć, ale z sześciu metrów fatalnie spudłował

                               

Lech Poznań - Legia Warszawa 0:1

Bramki: 0:1 Tomas Pekhart (17)

Żółta kartka - Lech Poznań: Wołodymyr Kostewycz, Kamil Jóźwiak, Dorde Crnomarkovic, Tymoteusz Puchacz. Legia Warszawa: Mateusz Wieteska, Radosław Majecki

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Bez udziału kibiców.