Lider PSL pytany w sobotę w TVN24 o to, jakie pierwsze trzy pytania zadałby Polakom podczas dnia referendalnego, którego wprowadzenie postuluje, odpowiedział, że dotyczyłyby one choćby kompetencji prezydenta.

"Chciałbym silniejszych kompetencji dla prezydenta, by jego ustawy były rozpatrywane w Sejmie maksymalnie w ciągu 14 dni, żeby mógł zawetować ustawę budżetową, bo w ten sposób wpływałby na projekty, które są realizowane. Chciałbym Izby Samorządowej. W ogóle przywróćmy trójpodział władzy. No, jeżeli Sejm i rząd to jest PiS, PO dziś rządzi w Senacie, to prezydent powinien być spoza tych dwóch obozów, ale z doświadczeniem. Ja wiadomo skąd jestem, nie zmieniam opcji politycznych, nie jestem jak chorągiewka, wiem dokąd idę. I to byłyby pytania, które warto byłoby zadać"

- odpowiedział lider PSL.

Dopytywany, czy powinno paść pytanie o związki partnerskie, Kosiniak-Kamysz powiedział, że "jeżeli politycy nie mogą się porozumieć od lat w tej kwestii, bo jedni głoszą: +już wprowadzimy takie rozwiązania+ i nic się z tym nie dzieje, drudzy mówią: +nie będziemy o tym rozmawiać+, to tak, to dzień referendalny, gdy politycy nie są w stanie się porozumieć, jest dla takiego pytania o związki partnerskie".

Na pytanie, czy w dniu referendalnym warto zapytać Polaków o finansowanie metody in vitro, Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że jego zdaniem "odpowiedź jest tu znana i nie trzeba zadawać tego pytania". Mówił, że "obłudą obecnych rządów jest to, że gdy była przyjmowana ustawa dotycząca in vitro (...) PiS protestował, a gdy objął władzę, nie zmienił w ustawie nic", zabrał natomiast dofinasowanie dla tych, których na tę metodę nie stać.

Szef PSL podkreślił, że jego zdaniem nie ma większego szczęścia niż posiadanie dziecka.

"Ja to prawo (dotyczące dofinansowania metody in vitro) przywrócę od razu, bo wszyscy mają prawo do szczęścia, a każdy sam zdecyduje, czy chce z takiej metody skorzystać. I nie może być tak, że elementem decydującym o szczęściu, o rozwoju rodziny, są finanse"

- oświadczył Kosiniak-Kamysz.