W rozmowie z PAP reżyser spektaklu "Inne rozkosze" Artur "Baron" Więcek przyznał, że początkowo Jerzy Pilch był sceptycznie nastawiony do przeniesienia tej książki na deski krakowskiego teatru STU.

Więcek wyjaśnił jednak, że do przedstawienia wykorzystał fragmenty różnych opowiadań, co spowodowało, że dla osób, które nie znają twórczości Pilcha, stało się ono "przewodnikiem po tym, czym jest jego fenomen i jego pisarstwo". "Jest tam fascynacja kobietami, humor, fantastyczny język, z którego jest znany i z powodu którego jest ceniony" - wskazywał.

Wydaje mi się - a potwierdzają to i recenzje, i reakcje widowni - że udało nam się wydobyć to, na czym mi najbardziej zależało, czyli energię Pilcha. Czasami jest on odzierany - nie mówię tylko o Wojciechu Smarzowskim, który w "Pod Mocnym Aniołem" miał zupełnie inny na niego pomysł - z jasności, którą miał

- mówił reżyser.

Jak zaznaczył, on sam zawsze widział w Pilchu pozytywną energię, nawet wtedy, gdy ten poruszał trudny temat alkoholizmu. "Oczywiście, to wszystko było zawsze podszyte melancholią, zwątpieniem, wypaleniem, jak on to mówił: egzystencjalną rezygnacją. Ale był też bardzo pozytywnie do świata nastawiony; choć być może trzeba było Jurka znać, żeby to w nim dostrzec" - ocenił Więcek.

Przyznał, że zmarły pisarz, choć sprawiał czasem wrażenie samotnika i osoby zamkniętej w sobie, cieszył się światem i miał w sobie pokładu humoru. "Jeśli ktoś jest dowcipny - a Jurek taki był - to nie może być nudziarzem, człowiekiem, który nie kocha świata i nie potrafi się nim zachwycić. To była piękna postać" - podsumował reżyser.

Jerzy Pilch, pisarz, publicysta, dramaturg i scenarzysta filmowy zmarł w piątek w wieku 67 lat.