Wicemarszałek Senatu był pytany w wywiadzie dla portalu polskieradio24.pl o to, dlaczego - skoro Tomasz Grodzki jest obiektem częstej krytyki obozu rządzącego - nie podjęto dotychczas próby jego odwołania ze stanowiska marszałka Senatu. Marek Pęk stwierdził, że senatorowie PiS "nie będą toczyć wojny o odwołanie Grodzkiego w momencie, kiedy prowadzimy bardzo zaawansowane i często przyspieszone prace ustawodawcze związane z tarczami antykryzysowymi oraz prawem wyborczym".

- Te dwie kwestie są dziś absolutnym priorytetem dla senatorów Prawa i Sprawiedliwości. Poza tym cezurą do podejmowania tego typu działań będą dla nas wybory prezydenckie. Jeżeli zwycięży w nich Andrzej Duda, w co bardzo wierzę, to wtedy zobaczymy, na ile spójny jest pakt senacki. Nie powiem, że nie cieszą mnie pewne zgrzyty w większości senackiej, które ostatnio się ujawniają

- stwierdził wicemarszałek.

Zapewnił, że w sprawie ewentualnego wniosku o odwołanie marszałka należy poczekać do wyborów prezydenckich.

- Uważnie przyglądamy się temu, co dzieje się w obozie większości senackiej. Nie zaskoczę chyba nikogo, jeśli stwierdzę, że nie stanowi monolitu. Jeśli mówimy o odwołaniu marszałka Senatu, to tylko w kontekście zmiany układu sił w izbie. Nowy marszałek niczego nie zmieni, jeśli dalej większość senacka będzie w opozycji do rządu

- powiedział Marek Pęk w rozmowie z portalem polskieradio24.pl