CPI będzie obniżać się powoli, natomiast inflacja bazowa utrzyma się na podwyższonym poziomie - oceniają ekonomiści po piątkowym szacunku flash CPI. Niektórzy z nich wskazują na możliwość wystąpienia deflacji w kolejnych miesiącach.

PIOTR BARTKIEWICZ, EKONOMISTA BANKU PEKAO

"Inflacja bazowa najprawdopodobniej delikatnie wzrosła, z 3,6 do 3,7 proc. rdr, choć na podstawie zaokrągleń nie możemy całkowicie wykluczyć stabilizacji tego wskaźnika. Brak spadków inflacji bazowej nie powinien być zaskoczeniem. Po pierwsze, proces zbierania cen odbywa się w dalszym ciągu w reżimie epidemicznym, z dużym udziałem cen imputowanych. Proces ten, jak wskazywaliśmy wcześniej, na tym etapie może sprzyjać wyższym odczytom inflacji z uwagi na wykorzystywanie przez GUS w niektórych kategoriach obserwacji z okresu podwyższonej presji inflacyjnej, sprzed epidemii. Po drugie, odmrażanie gospodarki może na samym początku wiązać się z jednorazowymi podwyżkami cen z uwagi na chęć przerzucenia wyższych kosztów działalności na klientów (a popyt na część usług bezpośrednio po odmrożeniu jest sztywniejszy niż zazwyczaj!) oraz skompensowania odgórnie narzuconego niższego wykorzystania powierzchni handlowej i usługowej.

Nie jest to naszym zdaniem czynnik trwały. W czerwcu inflacja spadnie już do ok. 2,5 proc. rdr. Oczekiwania cenowe przedsiębiorstw są jednoznacznie i głęboko deflacyjne. Relacje pomiędzy luką popytową a inflacją bazową będą z kolei ujawniać się z coraz większą siłą w kolejnych miesiącach. Paradoksalnie, jeżeli do podwyżek cen dochodzi z uwagi na obostrzenia sposobu prowadzenia działalności, to jest to czynnik zewnętrzny, którego nie równoważy wzrost dochodów. Będzie zatem ograniczać realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych i tym samym popyt konsumpcyjny, wzmacniając efekt dekoniunktury. Nasze prognozy zakładają flirt z deflacją na początku przyszłego roku i spadek inflacji bazowej poniżej zera w 2021 r."

MONIKA KURTEK, GŁÓWNA EKONOMISTKA BANKU POCZTOWEGO

"Choć polska gospodarka znajduje się aktualnie w recesji i znacząco spadł popyt na towary i usługi, hamowanie inflacji odbywa się powoli i tak będzie prawdopodobnie również w kolejnych miesiącach. Wskaźnik CPI +ściąga+ w dół coraz wyższa baza odniesienia z poprzedniego roku, czy np. niskie ceny ropy naftowej na świecie, ale jednocześnie podtrzymuje ją słabszy złoty, czy też wyższe koszty produkcji towarów oraz świadczenia usług. Te ostatnie podbiła m.in. podwyżka płacy minimalnej na początku br., a teraz podwyższają je wymogi związane z epidemią koronawirusa. Na koniec 2020 r. wskaźnik CPI może znaleźć się w okolicach 2,0 proc rdr, średniorocznie zaś wyniesie wg moich prognoz powyżej 3,0 proc. wobec 2,3 proc. w 2019 r.

Z szacunków wynika, że ponownie wzrosła w maju inflacja bazowa, w okolice 3,8 proc. rdr.

Mimo zapisu we wczorajszym komunikacie po posiedzeniu RPP dotyczącego inflacji, gdzie trzecia obniżka stóp procentowych została uzasadniona ryzykiem jej spadku poniżej celu NBP w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej, Rada nie powinna martwić się o powrót deflacji w Polsce. Małe znaczenie zresztą będzie to miało, biorąc pod uwagę fakt, że stopy znalazły się na poziomie najniższym w historii, są bliskie zera, i nie ma w zasadzie przestrzeni na jej dalsze cięcia"


Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2020 r. wzrosły o 2,9 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,2 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny w szacunku flash.

Ekonomiści szacowali, że ceny towarów i usług w maju wzrosły rdr o 3,0 proc., zaś mdm spadły o 0,1 proc.

W kwietniu wskaźnik CPI wyniósł odpowiednio: 3,4 proc. rdr i -0,1 proc. mdm.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl