27 maja na jaw wyszły fakty o zbieraniu podpisów na listach poparcia pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego na prezydenta RP. Taka działalność jest prowadzona, mimo że jeszcze nie została ogłoszona data wyborów prezydenckich.

- Ta sytuacja nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. W ciągu ostatnich dni wielu liderów PO opowiadało publicznie, że podpisy są już zbierane.

- powiedział Adam Bielan. 

"Przypomnijmy skąd problem ze zbieraniem podpisów" - dodał. 

- Platforma Obywatelska deklarowała, że robi wszystko żeby odsunąć wybory, nie żeby zmienić kandydata, ale ze względu na epidemię. Natychmiast po stwierdzeniu nieważności wyborów zmieniła kandydata i powiedziała, że nie trzeba już organizować wyborów korespondencyjnych i można głosować tradycyjnie, przez urnę. Platforma sama zrobiła sobie ten problem

- zaznaczył europoseł PiS. 

- To, co się wydarzyło, pokazują dwie rzeczy: obstrukcja wobec wyborów w maju nie miała na celu bezpieczeństwa Polaków, a doprowadzenie do chaosu konstytucyjnego. Niestety totalna część opozycji wyznaje zasadę, że im gorzej w Polsce, tym lepiej dla nich. Przekształcono izbę wyższą, zwaną izbą refleksji w izbę obstrukcji. Pokazuje to, co by było, gdyby opozycyjny kandydat był prezydentem RP

- powiedział Bielan, dodając, że "opozycyjny kandydat mógłby prowadzić do blokowania działań rządu". 

Adam Bielan zapytany został też przez redaktor Katarzynę Gójską o ostatnie sondaże, które wskazują, że Rafał Trzaskowski odrobił część strat do Andrzeja Dudy po tym, jakie wyniki pozostawiła po sobie Małgorzata Kidawa-Błońska. 

- Do sondaży trzeba podchodzić spokojnie, zarówno do tych bardzo dobrych, dających zwycięstwo panu prezydentowi w pierwszej turze, jak i innych. Nastawiam się na trudną kampanię, z całą pewnością to nie będzie spacerek i będziemy musieli pracować, żeby te wybory wygrać

- zakończył.