fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Teraz prawie żadna z rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej nie jest pewna, czy ma swoich bliskich w grobach, przy których składa kwiaty, pali znicze, modli się – mówi portalowi Niezalezna.pl brat śp. przewodniczącego Komitetu Katyńskiego, Stefana Melaka - Andrzej Melak.

- Za potwierdzone dziś oficjalnie fakty zaniedbań podczas pochówku szczątków naszych bliskich są odpowiedzialni polscy śledczy i polski rząd. Ci, który bezkrytycznie powierzyli śledztwo Rosjanom i nie zweryfikowali wyników sekcji, przeprowadzonych w Rosji. To niedopatrzenie było winą najwyższych władz Rzeczypospolitej na czele z premierem Donaldem Tuskiem oraz jego ministrami – Ewą Kopacz i Tomaszem Arabskim – wskazuje Melak.

- Ujawnione obecnie informacje są krzywdzące i dla bliskich Anny Walentynowicz, i dla krewnych Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Ale jest to także wielka trauma dla pozostałych rodzin. Teraz prawie żadna z rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej nie jest pewna, czy ma swoich bliskich w grobach, przy których składa kwiaty, pali znicze, modli się  – dodaje Andrzej Melak.

Andrzej Melak już wcześniej wystąpił z wnioskiem o ekshumację ciała swojego brata.