13 i 14 czerwca odbędą się mecze o Puchar Włoch, a 20 czerwca rozpoczną się rozgrywki Serie A. Mecze odbywać się będą przy pustych trybach i w reżimie sanitarnym. Komentując decyzję ogłoszoną przez ministra ds. sportu i młodzieży Vincenzo Spadaforę szef piłkarskiego związku powiedział: „Jestem szczęśliwy i usatysfakcjonowany”. Zapewnił, że rozgrywki będą organizowane w duchu wielkiej odpowiedzialności.

Włoska Serie A wznawia rozgrywki

Wcześniej w oczekiwaniu na tę decyzję Gravina mówił, że trzeba bronić 100 tysięcy osób pracujących w świecie krajowej piłki.

Jeśli nie wznowimy rozgrywek, włoska piłka poniesie szkody nie do naprawienia. Już straciliśmy 500 milionów euro.

„Rusza kraj, rusza sport” - podkreślił minister Spadafora.

Entuzjazm zapanował wśród komentatorów sportowych w stacjach radiowych, którzy w ostatnich miesiącach poświęcili większość czasu swoich audycji na dyskusje, kiedy wznowione zostaną mecze Serie A. W debatach tych na zdecydowanie dalszy plan spychano wszystkie pozostałe dyscypliny sportowe.

Teraz podkreśla się, że po ponad trzech miesiącach piłkarskiego „postu” kibiców czeka gigantyczny maraton, bo do rozegrania jest ponad sto meczów.

Czy ktoś jeszcze pamięta, że ostatnie gole przed narodową kwarantanną padły 9 marca podczas meczu Sassuolo-Brescia, zakończonego wynikiem 3:0?

- zapytano słuchaczy w czwartkowy wieczór w Radio 24?

Obecnie w dyskusjach poruszany jest między innymi wątek letnich upałów, z którymi będą musieli zmierzyć się piłkarze w środku lata, gdy także wieczorem często temperatura sięga 30 stopni. Kalendarz rozgrywek będzie nieuchronnie napięty - dodaje Ansa. Jak zauważa, mecze będą codziennie.

Piłka dla tego, kto ją kocha, nie jest sposobem na spędzanie czasu, ale częścią tego czasu; jak miłość, jak książka, spacer, przyjaciel. Jak rzeczy, które kochamy i towarzyszą nam przez całe nasze życie

- napisał komentator dziennika "Corriere della Sera".

Autor komentarza zapewnił: "My ze świata piłki nie jesteśmy masą nieodpowiedzialnych ludzi, ale miłośników". Zauważył żartobliwie, że trzy miesiące "wstrzemięźliwości" wielu kibiców spędziło wracając do powtórek słynnych meczów, a niektórzy bardziej zdesperowani zaczęli nawet oglądać rozgrywki trzeciej ligi w Tajlandii i amatorów w Meksyku. Jak dodał, w czasach strachu i poczucia słabości pocieszenie będzie można znaleźć także w strzelanych bramkach.

"Przełom, nareszcie wracamy do gry" - obwieszcza "La Gazzetta dello Sport".