Francuzi uważają się za naród niezdyscyplinowany, a tymczasem bardzo posłusznie podporządkowali się prawie dwumiesięcznej izolacji sanitarnej. Jak to tłumaczyć?
Borys Cyrulnik: Zadziałał tutaj efekt zaskoczenia. Mimo znaków epidemii, życie toczyło się normalnym trybem. Dwa dni przed zamknięciem ich w domach, Francuzi bez niepokoju poszli głosować (w wyborach lokalnych). Po czym bardzo ostro wezwano ich do odosobnienia. Podobne zjawisko obserwować można w szpitalach psychiatrycznych. Wielu chorych bardzo opornych jest na codzienną dyscyplinę szpitalną. Kiedy jednak przychodzą niespodziewane obostrzenia, potulnie się im podporządkowują. 

Jakie będą następstwa ogromnej traumy, jaką jest epidemia koronawirusa?
B.C.: Trzeba będzie powstać, tak samo jak po innych katastrofach, które spadały na ludzkość – wojennych, gospodarczych, czy też spowodowanych epidemiami. Przyszłość zależy od wyborów politycznych, gospodarczych, kulturowych. 
W roku 1720 w Marsylii wybuchła epidemia dżumy, która zabiła dziesiątki tysiące ludzi w mieście i okolicy. A to dlatego, że kupcy nie przestrzegając kwarantanny, wpuścili do portu statek z cennym ładunkiem jedwabnych tkanin, które sprzedać mieli z zyskiem. Często interes gospodarczy przedkładany był nad zdrowie obywateli. To co się dzieje podczas obecnej epidemii jest historycznym wyjątkiem. Już jednak słychać głosy wzywające do zapomnienia o koronawirusie i zajęcie się rozkręceniem gospodarki, by działała jak przedtem. Powrót do hiper konsumpcji i hiper mobilności oznaczać musi niewątpliwe nadejście hiper epidemii.

Borys Cyrulnik, ur. w 1937 r. w Bordeaux, cudem uratowany syn emigrantów z Polski, którzy stali się ofiarami hitlerowskiej eksterminacji Żydów. Był wykładowcą na wydziale medycyny Uniwersytetu Sud-Toulon-Var. Częsty gość francuskich mediów, znany jest najbardziej z popularyzacji konceptu rezyliencji, którą tłumaczy jako zdolnośc odrodzenia się po cierpieniu. Autor wielu książek, w Polsce wydano m.in. pozycje "Anatomia uczuć" i "Rozmowy o miłości na skraju przepaści".