We wtorek sejmowa komisja Energii i Skarbu Państwa negatywnie zaopiniowała wniosek opozycji o wotum nieufności dla wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

Pytany dziś o sprawę Suski przyznał, że wniosek jest "kuriozalny".

- PO miała słabą kandydatkę (na prezydenta -red.), chciała kandydata wymienić i wszystko zrobiła, żeby wybory (10 maja -red.) się nie odbyły i żeby mieli szansę na zmianę kandydata, a dzisiaj zarzucają swoje grzechy Jackowi Sasinowi

- mówił poseł PiS.

Suski podkreślił, że "nawet część opozycji nie poparła tego wniosku, uznając go za całkowicie bezzasadny".

Za pozytywną opinią dla wniosku zgłoszonego przez KO zagłosowało 12 członków komisji, przeciwko było 17, jeden się wstrzymał. Autorzy wniosku zarzucali Sasinowi przygotowania do wyborów prezydenckich 10 maja bez podstawy prawne.

Debata nad wnioskiem w Sejmie zaplanowana jest na dzisiejszy wieczór. Wtedy też planowane jest głosowanie.

We wniosku o odwołanie Sasina czytamy m.in., że jest on "wyrazem sprzeciwu wobec działań ministra, w szczególności w zakresie organizacji wyborów Prezydenta RP w 2020 r." "Działania podejmowane przez wicepremiera Jacka Sasina doprowadziły do absolutnego chaosu wyborczego, konstytucyjnego i demokratycznego w Polsce" - podkreślono. 

Wybory 10 maja ostatecznie się nie odbyły, jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze, które wyborcom miała dostarczyć Poczta Polska. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja.