Reporterzy portalu TVP.info dotarli do biura, w którym nielegalnie zbierane są podpisy poparcia dla Rafała Trzaskowskiego, kandydata na prezydenta z poparcia Koalicji Obywatelskiej. Na materiale wideo widać karty do zbierania podpisów, które dostępne są w budynku biura jednej z radnych PO, Bożeny Manarczyk.

Pytany o tę sprawę na antenie stacji wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) kilka dni temu przekonywał, że jego ugrupowanie jest w stanie pomóc w zbieraniu podpisów Trzaskowskiemu.

Zobaczymy, jaki zostanie ogłoszony termin do zbierania podpisów, czy nie okaże się, że w kalendarzu wyborczym będzie na to dwa, czy trzy dni. Jeśli zwrócą się do nas koledzy ze sztabu Rafała Trzaskowskiego i powiedzą, że brakuje im podpisów i czasu, to pomożemy w zbieraniu podpisów, normalna sprawa

- deklarował wówczas. 

W programie #Jedziemy Michał Rachoń powrócił do tego wątku. Zgorzelski zapytany o to, czy jego zdanie zmieniło się po tym, jak ujawniono nagrania ze zbierania podpisów w biurze warszawskiej radnej, odparł, że "zbieranie podpisów przed ogłoszeniem wyborów nie jest zgodne z prawem", zaś "za to, że zbierane są podpisy, nie odpowiada PiS, tylko ci, którzy to robią z naruszeniem prawa”.

Są na to paragrafy

- dodał, zapewniając jednak, że jemu chodziło "o trochę zwykłej normalności, życzliwości ludzkiej".

Ja powiedziałem tylko, że jeżeli okazałoby się, że jeden z kontrkandydatów ma 48 godzin na zebranie podpisów i zwrócił się z prośbą o pomoc, to byśmy pomogli. Dzisiaj nie wiemy, kiedy będą wybory, nie wiemy, jaki będzie kalendarz wyborczy i za to w żadnym stopniu nie odpowiada opozycja, tylko Zjednoczona Prawica. Te wszystkie kłopoty związane z wyborami są zafundowane przez jednego z koalicjantów ZP

- podkreślił.