Dziś po południu portal tvp.info poinformował, że w Warszawie zbierane są podpisy na listach poparcia dla kandydatury Rafała Trzaskowskiego. Opublikował też nagranie, na którym widać jak zbierane są podpisy. Portal dodał, że informację o nielegalnej zbiórce podpisów udało mu się potwierdzić na miejscu, a biuro prowadzi radna Koalicji Obywatelskiej Bożena Manarczyk, której w kampanii samorządowej osobistego poparcia udzielił Rafał Trzaskowski.

- Jak widać Koalicja Obywatelska szybko zapomniała, że w tej chwili ciągle kandydatem, którego popierają i rekomendują jest Małgorzata Kidawa-Błońska i nie ma innego kandydata. A to, że zbierają podpisy już pod innym kandydatem jest mówiąc wprost - nielegalne

- ocenił Krzysztof Sobolewski.

Według niego, jest to kolejny przykład na to, że "im ktoś głośniej krzyczy - konstytucja i praworządność - tym bardziej ma ją w głębokim poważaniu".

Wszystko się wydało! Już zbierają podpisy poparcia dla Rafała Trzaskowskiego [ZOBACZ WIDEO]


Wszystko się wydało! Już zbierają podpisy poparcia dla Rafała Trzaskowskiego [ZOBACZ WIDEO]

Dopytywany, czy podejmie w tej sprawie jakieś kroki Sobolewski odparł, że jeśli te informacje się potwierdzą będzie to analizował. - Tutaj tak naprawdę kroki powinni podjąć ci, którzy to wykryli, w pierwszej kolejności oczywiście - składając zawiadomienie do prokuratury. Natomiast na pewno będą to analizować nasi prawnicy, będą się zastanawiać co w tej sytuacji zrobić. I ja niczego nie wykluczam - zaznaczył poseł PiS.

Europoseł i b. rzecznik PiS Beata Mazurek napisała na Twitterze, że „Trzaskowski udaje, że nic nie słyszy, nie widzi, i nie wie”.

Szumowski, pytany o tę sprawę w TVP Info, stwierdził, że "Trzaskowski w tej gonitwie wyprzedził Senat, który zdecydowanie się zapóźnia". "Na pewno Trzaskowski jest trochę za bardzo do przodu" – dodał.

Zauważył, że niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej mówili o krwi na rękach w kontekście wyborów korespondencyjnych. "Rozumiem, że teraz żaden nie ma oporów, żeby zbierać podpisy. Dzisiaj jest ponad 400 zakażeń, ale to nie przeszkadza, żeby te podpisy zbierać. Ten kontakt bezpośredni jest na pewno większy niż przy wyborach korespondencyjnych" – podkreślił szef resortu zdrowia.