Posłowie informowali na konferencji o wotum nieufności wobec wicepremiera Jacka Sasina oraz zadawali pytania odnośnie organizacji wyborów. Pytanie w tym temacie zadała z kolei Kierwińskiemu i Tomczykowi reporterka GP Cyntia Harasim. 

Pytanie chyba dość proste. Kto do tej pory zajmował się drukowaniem kart do głosowania? Nie mówię o tych wyborach prezydenckich, tylko o tym co się działo przedtem, przy wszystkich możliwych wyborach? 

- powiedziała.

Od Cezarego Tomczyka otrzymała odpowiedź, że "drukiem kart i zarządzeniem druku kart zajmowała się Państwowa Komisja Wyborcza". Następnie na pytania odnośnie tego, czy to rzeczywiście PKW fizycznie drukowała karty, posłowie odpierali, że była to PKW.

PKW nie dysponuje drukarnią. Kto zajmował się drukiem kart? To jest proste pytanie i panowie posłowie znacie odpowiedź

- powiedziała Harasim.

Jedno jest pewne. Nie zajmował się tym Jacek Sasin i dzięki Bogu, że się tym nie zajmował, bo Jacek Sasin jest takim ministrem...

- powiedział Marcin Kierwiński.

"Ale pytanie jest proste…" - wtrąciła dziennikarka. "Ale może pani posłuchać? Ja rozumiem, że to co mówimy jest dla biuletynu PiS-u niezbyt interesujące, ale proszę chwilę posłuchać" - odparł poirytowany Kierwiński,

Obrażanie mnie, panie pośle, obrażanie dziennikarzy, nie jest najlepszą metodą na życie panie pośle

- powiedziała dziennikarka Gazery Polskiej.

Ale bycie biuletynem PiS-u przecież wcale nie musi być czymś obraźliwym, prawda?

- dorzucił od siebie Cezary Tomczyk.

Po uwadze, że dla niezależnych mediów nazywanie kogoś "biuletynem informacyjnym" jest obraźliwe, posłowie na raz przyznali ironicznie, że "dla niezależnych tak".

Odpowiedzi na swoje pytanie Harasim już nie usłyszała, gdyż po komentarzu odnośnie "długiej kariery politycznej" Jacka Sasina posłowie opuścili konferencję prasową.

Poniżej materiał Cyntii Harasim