W ostatnich miesiąca nasilił się problem występowania dzików w Olsztynie. Zwierzęta, migrując z lasów wokół miasta, wchodzą do ścisłego centrum Olsztyna. Nieniepokojone spacerują po ulicach śródmieścia i Starego Miasta, przebiegają przez podwórka w gęstej zabudowie miasta w śródmieściu, chodzą wzdłuż Łynostrady, czyli traktu spacerowo-rowerowego, w śródmiejskich parkach niszczą trawniki i rabaty kwiatowe. Mieszkańcy, nie zważając na zwierzęta, podchodzą do nich blisko i robią zdjęcia.

Zwierzęta zaś urządzają sobie w parkach miejsca odpoczynku albo śpią w nich.

Jak powiedział podczas sesji komendant miejski policji w Olsztynie Piotr Zabuski, tylko sama policja w tym roku otrzymała 580 zgłoszeń od mieszkańców zaniepokojonych "bliskimi spotkaniami" z dzikami. Chodzi np. o przypadki zgłaszania padłych zwierząt albo wchodzenia dzików na prywatne posesje. Mieszkańcy w sprawie dzików dzwonią także do straży miejskiej, do miejskich urzędników czy do Regionalnego Centrum Bezpieczeństwa.

Jak wskazał komendant, policja nie odnotowała jednak interwencji polegających na atakowaniu dzików przez ludzi czy wypadków komunikacyjnych spowodowanych przez dziki. Wskazał jedynie, że doszło do jednej kolizji z udziałem zwierząt.

Miasto podjęło jakiś czas temu decyzję o wyłapywaniu i usypianiu dzików. Została wynajęta do tego firma. Jak przypomniał prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, wcześniej wyłapywano dziki i wywożono je do lasu. Obecnie z powodu zagrożenia ASF wywożenie zwierzą poza miasto jest niemożliwe. - Trzykrotnie zwracałem się do ministra środowiska w tej sprawie, ale decyzja była odmowna - podkreślił Grzymowicz.

Urzędnicy przekazali, że w ciągu 13 tygodni odłowiono i uśpiono 17 dzików. Plan na ten rok zakłada uśpienie 100 zwierząt. Koszt takiej operacji wynosi 100 tysięcy złotych. Wskazano, że jeśli będzie taka potrzeba liczba zwierząt do uśpienia może się zwiększyć.

Magistrat przekonuje, że chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców.