Artur Dziambor był pytany na konferencji prasowej, czy Konfederacja popiera pomysł części opozycji, by nowa ustawa dotycząca wyborów prezydenckich weszła w życie 6 sierpnia, wraz z upływem kadencji Andrzeja Dudy.

"Absolutnie nie. Uważamy, że wybory powinny się odbyć w najszybszym możliwym terminie. Postulowaliśmy to, żeby Polacy wreszcie przestali brać udział i być zakładnikami serialu wyborczego, który nam zaaplikowała Platforma Obywatelska razem z Prawem i Sprawiedliwością"

- oparł poseł Konfederacji.

Według niego Lewica i Koalicji Obywatelska "próbuje znaleźć jakiś wytrych, żeby przedłużyć ten proces, ponieważ dostrzegają tutaj szansę dla swojego kandydata". "My natomiast uważamy, że powinno się to odbyć jak najszybciej i termin 28 czerwca jest jak najbardziej do zaakceptowania. Głosowaliśmy za tym razem z PiS, zgodziliśmy się na to, mimo że PiS odrzuciło wszystkie nasze poprawki do tej ustawy, po raz kolejny zresztą" - powiedział Dziambor.

Trzy połączone komisje senackie - praw człowieka, praworządności i petycji, samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawcza, kontynuowały we wtorek rozpoczęte w ubiegłym tygodniu prace nad ustawą o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., z możliwością głosowania korespondencyjnego.

Wicemarszałkowie Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) i Michał Kamiński (Koalicja Polska) podczas posiedzenia komisji zgłosili poprawkę, wydłużającą vacatio legis ustawy do 6 sierpnia. Komisja przerwała prace do poniedziałku.

Chodzi o to, tłumaczyli, że istnieje obawa, iż jeśli marszałek Sejmu wyznaczy wybory w tej chwili, np. na 28 czerwca, odbędzie się to poza procedurami konstytucyjnymi i będzie mogło być podstawą do unieważnienia wyborów przez Sąd Najwyższy, np. gdyby Andrzej Duda je przegrał. Stąd - według nich - z rozpisaniem wyborów należy poczekać na zakończenie jego kadencji.

Według marszałek Sejmu Elżbiety Witek zgłoszenie poprawki wprowadzającej vacatio legis do ustawy do 6 sierpnia, czyli do czasu zakończenia kadencji urzędującego prezydenta, świadczy o tym, że opozycja dąży do tego, aby wybory przed tą datą się nie odbyły.