Małgorzata Manowska, w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznała, jak odebrała decyzję o mianowaniu ją przez prezydenta RP I prezesem Sądu Najwyższego. 

- Przyznam, że poczułam ogromny ciężar odpowiedzialności: za Sąd Najwyższy jako instytucję, za sędziów, za pracowników zatrudnionych w Sądzie Najwyższym. Do tej pory zarządzałam Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury, gdzie zatrudnionych jest około 170 osób tworzących świetny zespół. Liczę na to, że te doświadczenia będą przydatne

- powiedziała. 

Na pytanie czym będzie charakteryzowała się jej kadencja jako I prezesa Sądu Najwyższego, odpowiedziała: "Ja będę funkcjonować w zupełnie innych realiach niż poprzedni Pierwsi Prezesi SN i mierzyć się z innymi problemami". 

- Z całą pewnością moja kadencja będzie bardzo techniczna, zarządcza. Chcę poznać problemy zarówno sędziów jak i pracowników i je rozwiązać. Na razie jestem na etapie diagnozowania tych problemów w obszarze wynagrodzeń, sprawiedliwego obciążenia pracą i innych kwestii socjalnych. Już dostrzegam potrzebę większej informatyzacji Sądu Najwyższego, jak również konieczność dostosowania działania do sytuacji, jaka zaistnieje po pandemii

- dodała sędzia Manowska.

Padło też pytanie o decyzje, jakie Manowska podjęła podczas pierwszego dnia urzędowania. 

- Nie bardzo miałam czas na podejmowanie decyzji. Pierwszą i jedyną sformalizowaną decyzją, jaką podjęłam było powołanie rzecznika prasowego, którym został sędzia Aleksander Stępkowski. Nie ujawnię, czy zapadły jakieś konkretne ustalenia na spotkaniu z prezesami. Jak zaznaczyłam wyżej, teraz rozmawiamy w gronie sędziów bez udziału mediów. Mogę powiedzieć tyle, że rozmowę oceniam jako bardzo dobrą. Zobaczymy, co będzie dalej. Zostałam dobrze przyjęta, za co jestem wdzięczna

- podkreśla I prezes Sądu Najwyższego. 

Sędzia Małgorzata Manowska mówiła też o zmianach w wymiarze sprawiedliwości, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich lat. 

- Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości były i nadal są potrzebne. Niektóre z już wprowadzonych rozwiązań oceniam jako słuszne, do części mam stosunek krytyczny. Nadal jednak stoimy przed wyzwaniem polegającym na naprawie wymiaru sprawiedliwości, tak, by jak najlepiej służył on dobru jednostki, społeczeństwa i te właśnie wartości powinny przyświecać wprowadzanym zmianom, nie zaś doraźny interes polityczny związany ze zmianami lub ich kontestowaniem. Przez ponad 25 lat byłam sędzią sądu powszechnego. Znam bolączki sędziów, w tym koleżanek i kolegów z sądów rejonowych, do których wpływa najwięcej spraw, wiem, jakie są największe przeszkody w sprawnym ich załatwianiu. Dostrzegam potrzeby zmian

- zakończyła.