Koron(k)owa gra

  

Trudno mnie wprowadzić w zdumienie i jeszcze trudniej czymś zaskoczyć w życiu publicznym, ale po raz kolejny przekonałem się, że starokontynentalnym urzędnikom przychodzi to bez trudu. Nie, nie – niech się moi Czytelnicy nie martwią! Nie poszedłem na salony i nie stałem się ważniakiem z grubym cygarem w zębach. Nadal jestem zwykłym, przeciętnym chłopem, namiętnie trudniącym się obserwacją i syntezą zjawisk zachodzących na firmamencie politycznym. Ponieważ jednak panująca pandemia wystraszyła także mnie, przegapiłem wieść sprzed półtora miesiąca, o tym, że „matka żywicielka” – Unia Europejska – myśli o moim jestestwie po zarazie i już przygotowuje fundusz odbudowy, dzięki któremu będę się miał jak pączek w maśle.

Radości mej nie było końca i w stanie największej euforii zacząłem przeglądać katalogi z limuzynami wielkości miejskich autobusów, planując nabycie od razu dwóch. Już miałem chwytać za telefon, aby zamówić dublet owych paliwożernych smoków, kiedy nagle przyszło opamiętanie i próbowałem sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz dostałem coś za darmo. Po dogłębnej analizie wyszło mi, że była to fanga w nochal, którą otrzymałem kilka dekad temu w jednej z łódzkich dyskotek, a „darczyńcą” okazał się jakiś podchmielony amant, któremu przeszkadzał fakt, że poprosiłem do tańca jego dziewczynę. Gwoli kronikarskiej dokładności napomknę, że oddałem mu wszystko z nawiązką, ale mój narząd węchu do dziś jest nieco krzywy i rozpłaszczony. Powietrze ze mnie zeszło, czar prysł, oklapłem na kanapę i doszedłem do wniosku, że na fali koronawirusa, ktoś rozpoczął właśnie koronkową grę.

Skąd pieniądze na pakiet pomocowy

Koronkowa gra została zaanonsowana przez Valdisa Dombrovskisa. Ów dżentelmen, były premier Łotwy, już w połowie kwietnia br. ogłosił, że Komisja Europejska (KE), której obecnie jest wiceprzewodniczącym, intensywnie pracuje nad pakietem pomocowym dla państw członkowskich. Wyciągnąłem z lamusa stare powiedzenie Margaret Thatcher i wyszło mi, że jednak „Unia nie ma żadnych własnych pieniędzy”, toteż natychmiast zacząłem intensywnie myśleć, skąd Bruksela weźmie środki na owo wsparcie dla poszkodowanych. Przyznają Państwo, że miałem nad czym się zastanawiać, ponieważ chodziło o niebagatelną kwotę 1,5 bln euro, a takie pieniądze są jednak dość trudne do pozyskania, nawet dla kuglarzy ekonomii spod okrągłogwiaździstego sztandaru. Po kilku chwilach ogarnął mnie wielki niepokój, ponieważ pojąłem, że europejski stupajka ogłasza swój pomysł w jednym z niemieckich tytułów prasowych, a to oznacza, że nasz bohater jest tylko gadającą głową, obwieszczającą początek wybitnego szwindla finansowego, który został wypracowany w Berlinie. Ciężka histeria zaczęła drążyć mój umysł, gdy Dombrovskis zaczął opowiadać o konieczności emisji wspólnotowych obligacji gwarantowanych przez wszystkie kraje członkowskie, gdyż skojarzyłem, że ktoś podstawił kapelusz na zrzutkę, nie mówiąc ani słowa o sposobie dystrybucji zebranej puli.

Sprawiedliwy podział po brukselsku

Zebrana pula, jak mogę się tylko domyślać, byłaby dzielona sprawiedliwie – co nie znaczy równo – w zaciszach brukselskich gabinetów, a tam panuje prawo silniejszego. Ponieważ najsilniejszym państwem Europy są Niemcy, naturalne jest, że to im przypadnie lwia część środków. Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że te pieniądze wezmą Teutoni oficjalnie. Ależ skąd! One trafią do skarbca nad Sprewą okrężną drogą, w postaci podatków z zysków wypracowanych przez krzepkie niemieckie przedsiębiorstwa, mające hegemonię na rynkach. Angela Merkel jest zbyt mądrym politykiem, aby tak bezpardonowo zagarnąć gotowy grosz, gdyż to mogłoby zrodzić bunt i sprzeciw maluczkich. Pieniędzmi należy obrócić tak, aby nie było można zbyt łatwo prześledzić drogi, którą przebyły i finalnie trafiły we właściwe miejsce, czyli do najmocniejszego. Jeśli jesteśmy przy słynnych cytatach z Wysp Brytyjskich, to mam nadzieję, że Gary Lineker nie obrazi się na mnie, jeśli strawestuję jego słowa i stwierdzę autorytatywnie, że „Unia Europejska to taka gra, w której 27 głów państw biega za pieniędzmi, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Nawet jeśli wypowiemy ową frazę żartobliwie i z przymrużeniem oka, to jednak powinniśmy zrozumieć, że nasi zachodni sąsiedzi są już myślami daleko w przedzie, a my musimy starać się nadążyć za ich tokiem rozumowania.

Plan Merkel żyrowany przez halabardnika znad Sekwany

Tok rozumowania, ten zaodrzański, jest w tym wypadku bardzo prosty. Wbrew pozorom największe szkody poniesie ich gospodarka, gdyż ma największe zasięgi. Jeśli spadek obrotów nastąpi we wszystkich państwach Unii, to do berlińskiej szkatuły wpłynie odpowiednio mniej pieniędzy, ponieważ niemieckie firmy, te operujące za granicą, zanotują niższe zyski. Wszyscy wiemy, że „nie ma darmowych obiadów”, toteż wiara w nadzwyczajną brukselską troskę o kondycję polskiego systemu ekonomicznego jest co najmniej naiwnością. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, gdzie w Europie jest położony faktyczny ośrodek decyzyjny, to zostały one ostatecznie rozwiane 18 maja 2020 r. Tego dnia Frau Bundeskanzlerin wespół z, będącym w roli halabardnika, Emmanuelem Macronem ogłosili, że ustanowili wspólną inicjatywę na rzecz odbudowy europejskiego dobrobytu i, aby nie trudzić zbytnio narodowych rachmistrzów, podali od razu wysokość kwoty do rozdysponowania. Zapytają Państwo, co robił tam prezydent Francji, skoro dług publiczny nad Loarą przekroczył, kolejny raz, 98 proc. PKB, a żółte kamizelki demolowały Paryż przez kilkanaście ostatnich miesięcy? Odpowiem – nic nie robił, oprócz sztucznego tłumu. Jestem pewien, że jego głos nie miał żadnego znaczenia, a akceptacja pomysłu pani Merkel została przez nią wymuszona, zapewne jakąś obietnicą większego transferu finansowego nad Loarę. Był to taki swoisty atłasowy szantażyk.

Czas na własną koronkową grę

Atłasowy szantażyk przeznaczono jedynie dla najbliższych. Tych pozostałych traktuje się już mniej ceremonialnie, używając do tego celu usłużnych urzędników. Z ręką na sercu przyznam, że w tym aspekcie rozgrywki pani kanclerz sprawiła mi wielki zawód, ponieważ znów zawistowała zgranymi kartami, wykładając na stół blotki z napisem „praworządność” i „niezawisłość sądów”. Jeszcze bardziej rozczarowały mnie persony i sposoby, jakich użyto do młotkowania niepokornych współpartnerów. Znów na scenie pojawił się Valdis Dombrovskis i, podobnie jak poprzednio, wygłaszał swoje mądrości na szpaltach niemieckiej gazety. Nie przywiązałem większej wagi do jego wynurzeń, gdyż nie mam w obyczaju wsłuchiwać się w dźwięki zaciętej płyty, a do nich właśnie sprowadził swój występ wiceprzewodniczący KE. Ważne jest, aby teraz, na etapie planowania działań przez kwestarzy, wypracować krajowy plan zapobiegający ograniu nas w perfidny sposób.

Ogranie nas w perfidny sposób można uniemożliwić twardymi negocjacjami. Należy zapowiedzieć, że Polska nie godzi się na finansową partycypację w niemiecko-francuskim planie, bez gwarancji wyniesienia z niego korzyści. Nie może być tak, że Berlin z Paryżem wycisną z biedniejszej Europy 500 mld euro, bo o takiej kwocie jest mowa finalnie, a później odrealnieni urzędnicy będą dzielili zasoby, zgodnie z własnymi przekonaniami i na podstawie wymyślonych kryteriów. Jeśli ma się to odbyć w ten sposób, to już lepiej porozumieć się w ramach Grupy Wyszehradzkiej i próbować stworzyć coś na jej osnowie. Do zespołu można zaprosić także Stany Zjednoczone, liżące popandemiczne rany, i zasiąść przy stole rozmów, uzbrojonym w takie argumenty. Jedno jest pewne – koronawirus stworzył nowe problemy, ale także nowe możliwości i jest już czas najwyższy, aby rozpocząć własną koronkową grę.
Howgh!

Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Samotnik. Nałogowy kawosz i czytacz politycznych newsów. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts