Walerian Gwilia strzelił pierwszą bramkę na polskich boiskach po trwającej dwa i pół miesiąca przerwie spowodowanej pandemią. Piłkarze Miedzi stracili piłkę pod własnym polem karnym, a Gruzin popisał się ładnym uderzeniem z dystansu. Legia prowadziła od 17 minuty i kontrolowała przebieg spotkania rozgrywanego bez udziału publiczności.

Niedługo po przerwie faworyt powiększył przewagę. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Mateusz Cholewiak i zdawało się, że wszystko w tym meczu jest już rozstrzygnięte.  Na boisku potwierdziło się jednak, że piłka nożna jest grą kontaktową. Czasami nawet bardzo.

Legia po nerwowej końcówce wygrywa w ćwierćfinale Pucharu Polski

Dobitnie przekonał się o tym Michał Karbownik, który mecz kończył z rozbitym nosem. Jeszcze mocniej ucierpiał Omar Santana. Pomocnik Miedzi podczas wyprowadzaniu kontrataku został brutalnie – chociaż raczej przypadkowo – sfaulowany przez Igora Lewczuka. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości i natychmiast pokazał obrońcy Legii czerwoną kartkę.

Pierwszy gol po przerwie spowodowanej koronawirusem na polskich boiskach

Grająca z przewagą jednego zawodnika Miedź zdobyła kontaktowego gola. Na listę strzelców wpisał się w 88 minucie Paweł Zieliński. Pierwszoligowiec miał szansę odrobić straty - zwłaszcza, że arbiter doliczył aż siedem minut. Nerwowa końcówka nie przyniosła jednak zmiany rezultatu i Legia zasłużeni awansowała do półfinału Pucharu Polski.

Rywalizacja w PKO BP Ekstraklasie zostanie wznowiona 29 maja. Dzień później legioniści zmierzą się na wyjeździe z Lechem Poznań.