Wczoraj tematem posiedzenia komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego ponownie był stan praworządności w Polsce. Punktem wyjścia do debaty był projekt raportu o sytuacji w Polsce, jaki przygotował przewodniczący LIBE Juan Fernando Lopez Aguilar. W 20-stronicowym dokumencie oceniono, że sytuacja w Polsce pogorszyła się od czasu rozpoczęcia procedury z art. 7 traktatu o UE i dlatego Komisja Europejska oraz Rada UE powinny podjąć stanowcze działania.

Dzisiaj odnieśli się do tego europosłowie PiS Adam Bielan, Patryk Jaki oraz Jacek Saryusz-Wolski. Podczas konferencji prasowej zwrócili uwagę, że obecny kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski w maju 2016 roku był autorem poprawek do - jak mówił Bielan - "jednej z pierwszych rezolucji Parlamentu Europejskiego atakujących Polskę". Według niego, wszystkie poprawki Trzaskowskiego "zaostrzały wymowę tej rezolucji". Bielan zauważył, że Trzaskowski "nie był już wtedy posłem do PE, a mimo to używał swoich kontaktów, żeby Polskę atakować".

Saryusz-Wolski przekonywał, że opozycja nie ma własnego programu, bo "podprowadził" go opozycji autor raportu o sytuacji w Polsce, przewodniczący LIBE.

"To jest rodzaj manifestu politycznego, programu politycznego opozycyjnego, (...) tam są rzeczy ekstremalnie ostre i krytyczne, fałszywe. Jest wezwaniem Komisji Europejskiej do ataku przeciwko Polsce"

- ocenił Saryusz-Wolski.

Patryk Jaki apelował, aby "zadać sobie podstawowe pytanie, czy osoba, która pisze rezolucje przeciwko własnemu państwu", może być dobrym prezydentem RP. Jaki zaznaczył, że wszyscy Polacy mogą odczuć skutki unijnych sankcji, które mogą być efektem dotychczasowym rezolucji PE ws. praworządności w Polsce.

Większość europosłów LIBE podczas poniedziałkowej dyskusji na temat praworządności oceniła, że polskie władze powinny ponieść konsekwencje odchodzenia od wartości unijnych. Patryk Jaki w imieniu EKR odpierał oskarżenia wskazując na błędy w raporcie w tej sprawie.