Po pierwszej rozprawie Cenckiewicz kontra Wałęsa. Historyk dla Niezalezna.pl: Jestem zniesmaczony

Mam mieszane uczucia po pierwszej rozprawie. Wszystko to, co musiałem wysłuchać ze strony pani mecenas reprezentującej Lecha Wałęsę, było dla mnie ciężkie - powiedział po zakończonej rozprawie prof. Sławomir Cenckiewicz. Sprawa dotyczy publicznych wypowiedzi byłego prezydenta, sugerujących, że Cenckiewicz sfałszował akta agenturalne TW "Bolek". Kolejną rozprawę zaplanowano na grudzień 2020 roku.

Sławomir Cenckiewicz/ fot. Aleksander Mimier/ Niezalezna.pl

Dzisiejsza rozprawa odbyła się w formie wideokonferencji. W jednej sali obecni byli skład orzekający oraz strony. Na rozprawie osobiście stawił się powód - Sławomir Cenckiewicz. Lecha Wałęsę, nieobecnego w sądzie, reprezentowała pełnomocnik.

Po wysłuchaniu stron sąd nie zgodził się, aby u boku Sławomira Cenckiewicza występował Instytut Pamięci Narodowej. W motywach rozstrzygnięcia podano:

„Interes powoda, na który powołuje się strona powodowa i strona interwenienta opiera się na tym, że w tym samym czasie miało nastąpić naruszenie dóbr osobistych powoda jak i Instytutu Pamięci Narodowej. Należy pamiętać, że dobra osobiste są immanentnie związane z osobą fizyczną, czyli człowiekiem, jak i osobą prawną, którą jest Instytut Pamięci Narodowej. Tym podmiotom przysługują odrębne roszczenia”.

Cenckiewicz wniósł w pozwie m.in. o:

  • zaprzestanie publikowania informacji oraz publicznych wypowiedzi, zawierających nieprawdziwe informacje, że powód dokonał sfałszowania dokumentów dot. tajnego współpracownika Służby bezpieczeństwa PRL o pseudonimie „Bolek”;
  • usunięcie z profili Lecha Wałęsy na portalach Facebook i Twitter wpisów zawierających nieprawdziwe informacje, że powód dokonał sfałszowania dokumentów dot. tajnego współpracownika SB;
  • opublikowanie oświadczenia z wyodrębnionym tytułem: „Lech Wałęsa przeprasza Sławomira Cenckiewicza za nieprawdziwe zarzuty o sfałszowanie dokumentów TW Bolek".

Historyk oczekuje również wpłaty 30 tys. zł na rzecz Fundacji im. O. Damiana de Veuster.


- Mam wątpliwości co do tego, że Lech Wałęsa nie będzie musiał osobiście stawiać się na procesie. Sprawa, która wydaje się oczywista, będzie rozstrzygana dopiero na drugim posiedzeniu za przeszło pół roku. Wszystko to sprawia, że jestem dość zniesmaczony tym, co dziś w sądzie zobaczyłem i usłyszałem

- powiedział historyk po zakończonej rozprawie portalowi Niezalezna.pl.

Zachęcamy do obejrzenia materiału:

Dokumenty w domu gen. Kiszczaka

Dokumenty dot. TW "Bolka" Instytut Pamięci Narodowej przejął w lutym 2016 r. z domu gen. Czesława Kiszczaka, szefa MSW w latach 80.; następnie po badaniach historyków, archiwistów i biegłych grafologów, IPN uznał je za autentyczne.

W opublikowanym przed rokiem w mediach społecznościowych oświadczeniu Cenckiewicz podkreślił, że wzywa Wałęsę do zaprzestania publicznego formułowania wypowiedzi zawierających wskazane wyżej nieprawdziwe informacje oraz usunięcia tych wpisów z profili Lecha Wałęsy na portalach Twitter i Facebook.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#Instytut Pamięci Narodowej #IPN #Lech Wałęsa a SB #sąd okręgowy w Warszawie #ochrona dóbr osobistych #Sławomir Cenckiewicz #Lech Wąłęsa #TW Bolek

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo